Do tego wydarzenia cała społeczność szkoły w Syrcie, libijskim mieście położonym nad Morzem Śródziemnym, przygotowywała się od wielu tygodni. Uczniowie szykowali przedstawienie, którego próby osobiście doglądał sam dyrektor. Ćwiczono uroczysty apel, rozdzielano funkcje, do znudzenia rozstawiano wszystkich na sali w zwartym, równym szeregu. Odmalowano ściany w auli, elegancko przystrzyżono trawniki i okoliczne, wysuszone od słońca krzewy.

 

Kilka dni przed kluczowym dniem do szkoły przyjechała ciężarówka pełna żołnierzy, którzy dokładnie spenetrowali każdy zakątek szkoły. Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Do placówki mógł przybyć z oficjalną wizytą pułkownik Muammar al-Kaddafi, libijski przywódca sprawujący w kraju władzę od 1969 roku. Dyktator określany przez Libijczyków mianem Przewodnika, Wodza, Przywódcy Rewolucji.

 

Dotyk Wodza

Czternastoletnia Rachida mocno denerwowała się przed tym wydarzeniem. Miała ku temu powody – to ona została wytypowana przez dyrekcję, jako jedna z najzdolniejszych uczennic do przywitania Kaddafiego i wręczenia mu, w imieniu wszystkich dzieci – pięknego bukietu kwiatów. Pierwszy raz na żywo miała okazję zobaczyć głowę państwa i od razu przypadł jej taki honor – osobiście podarować kwiaty wielkiemu Przewodnikowi!

Gdy Kaddafi z całą swoją świtą pojawił się w drzwiach auli, dziewczyna dumnie prezentowała się przebrana w elegancki strój beduiński. Pułkownik wziął od niej kwiaty i w szarmanckim stylu pocałował nastolatkę w dłoń. Przez chwilę przyglądał się jej uważnie, a następnie położył jej obie ręce na głowie i ponownie uśmiechnął się mrużąc oczy.

Dziewczyna była stremowana, ale wniebowzięta – oto własnymi dłońmi dotyka ją Przewodnik uśmiechając się do niej!

Nie wiedziała, nie mogła wiedzieć, że ten z pozoru niewinny, ojcowski gest – położenie rąk na głowie – oznaczał, że została wybrana, wytypowana przez pułkownika.

– Rachida jest stracona. Kaddafi zrobi z nią teraz wszystko, co tylko będzie chciał – szepnął jeden z bardziej zorientowanych w sytuacji nauczycieli, który doskonale wiedział, co ten niewinny gest oznaczał.

Kilka dni później w sklepie, którego właścicielką była matka Rachidy pojawiły się trzy umundurowane i uzbrojone kobiety. Bez większych wyjaśnień kazały przyprowadzić do siebie nastolatkę.

– Wódz chce ponownie widzieć się z Rachidą. Zabieramy ją do stolicy – oznajmiły krótko.

Matka zaprotestowała, nie chciała puścić córki, ale funkcjonariuszki dały jasno do zrozumienia, że nie ma innego wyjścia. One nie przyszły prosić o zgodę na zabranie Rachidy, tylko robiły to z polecenia samego pułkownika. Sprzeciw nie wchodził w rachubę.

 

Ponowne spotkanie

Dziewczyna została przewieziona do pilnie strzeżonej rezydencji Bab al-Azizia na obrzeżach Trypolisu, będącej główną siedzibą Muammara Kaddafiego. Nikt nie chciał jej wyjawić autentycznego celu podróży.

Po przybyciu na miejsce Rachida najpierw trafiła na fotel lekarski, gdzie pobrano jej krew i przeprowadzono badania, których celem było wykrycie ewentualnych chorób wenerycznych. Jak dowiedziała się wiele miesięcy później, pułkownik panicznie bał się chorób przenoszonych drogą płciową – nie chciał, aby jakakolwiek zbliżająca się do niego dziewczyna zaraziła go czymś niepożądanym.

Po badaniach lekarskich nastolatka trafiła do zlokalizowanego w podziemiach pomieszczenia przypominającego obskurny salon urody.

Została tam najpierw dokładnie wydepilowana, a następnie wyzywająco umalowana. Wskazano jej strój, w który miała się przebrać.

Była to elegancka, seksowna bielizna, króciutka spódniczka mini i bluzka z dużym dekoltem. Obecna na miejscu „stylistka” uważnie zlustrowała nastolatkę, zanim oznajmiła tryumfalnie: „Jest gotowa!”.

Tak przygotowana Rachida została zaprowadzona przez jedną z kobiet w mundurze krętymi, wąskimi korytarzami do pokoju, w którym unosił się gęsty, dławiący dym z kadzidełek, a czerwona lampa emitowana przyćmione światło. Na środku pokoju stało duże, dwuosobowe łóżko na którym leżał pułkownik Kaddafi. Był zupełnie… nagi. Nastolatkę kompletnie zmroziło, nie wiedziała co się dzieje. Pierwszy raz zobaczyła na żywo nagiego, dorosłego mężczyznę. On miał wówczas 63 lata, ona 14. Kobieta ze straży przybocznej siłą przyciągnęła Rachidę do łóżka sadzając tuż obok pułkownika.

Mów do mnie „papa Muammar” – powiedział przybliżając się do niej.

Tym razem nie było już serdecznego uśmiechu i ciepłego spojrzenia Przewodnika, którego doświadczyła jeszcze kilka dni temu w szkole. Zamiast tego poczuła jego dłoń pod sukienką na swoim udzie i po chwili jego oddech na twarzy, na ustach… Kompletne sparaliżowana początkowo nie wiedziała co robić, gdy obleśny mężczyzna całował ją po twarzy i szyi. Wreszcie, gdy oprzytomniała, odepchnęła Muammara od siebie, a sama zeskoczyła z łóżka rzucając się do drzwi. Do akcji natychmiast wkroczyła umundurowana strażniczka. Z impetem uderzyła Rachidę w twarz, aż ta upadła na ziemię.

– Naucz ją szacunku i przyprowadź ponownie do mnie! – zaordynował dyktator ubierając na siebie szlafrok.

Strażniczka zaprowadziła dziewczynę do niewielkiego, ciemnego pokoju.

– Dobrze ci radzę, rób to, co papa Muammar ci każde. Bo źle skończysz! – powiedziała zamykając ją na klucz.

Dzień później Rachida opierała się jeszcze i szarpała, ale Kaddafi dopiął swego. Zgwałcił dziewczynę. Gwałcił ją jeszcze dziesiątki, setki razy. 14-latka stała się jedną z seksualnych niewolnic pułkownika Kaddafiego. Od tej chwili miała być na każde skinienie jego palcem. O każdej porze dnia i nocy miała spełniać jego seksualne, nawet najbardziej perwersyjne zachcianki.

1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze