W otoczeniu Amazonek

Przez wszystkie lata rządów Kaddafi skrywał swoje demoniczne oblicze opętanego żądzą maniaka seksualnego. W oczach opinii publicznej, na arenie międzynarodowej kreował się jako dobroduszny przywódca dbający o swoich poddanych, a zwłaszcza o kobiety. Mówił o sobie jako tym, który wyzwala kobiety z władzy patriarchatu, daje więcej praw, swobód, wolności obywatelskich. Pisał o tym m.in. w swoim manifeście: Zielonej Książce. (Nazwa publikacji wzięła się od tzw. Czerwonej Książeczki Mao Tse-Tunga – Kaddafi liczył, że zebrane w książce myśli i refleksje będą, podobnie jak w Chinach, powszechnie cytowane i uznawane za prawdy objawione.)

„Zarówno kobieta, jak i mężczyzna są bezsprzecznie istotami ludzkimi, w sposób oczywisty równymi sobie w człowieczeństwie. (…) Kobieta tak samo jak mężczyzna je i pije, tak samo jak mężczyzna kocha i nienawidzi, myśli, uczy się i rozumuje” – snuł wywody Muammar w publikacji wydanej przez Światowy Ośrodek Studiów i Badań nad Zieloną Książką z siedzibą w Trypolisie.

Namacalnym dowodem jego przekonań miała być gwardia przyboczna składająca się z samych umundurowanych kobiet, którymi otaczał się publicznie, zwłaszcza podczas wyjazdów za granicę. Dziennikarze ochrzcili je mianem Amazonek. Przekaz był czytelny: „Wielki, dobroduszny Przywódca ma pełne zaufanie do kobiet, którym powierza swoje bezpieczeństwo. Inni powinny brać z niego przykład i tak samo sprawiedliwie traktować słabszą płeć.”

Amazonki miały być doskonale wyćwiczonymi komandoskami znającymi tajniki sztuk walki. Niektóre, owszem, sprawdzały się w takiej roli i swoją surowością, bezwzględnością wobec innych (np. świeżo zwerbowanych niewolnic) zyskiwały sobie uznanie i sympatię Wodza. Wiele z nich wierzyło w ideały głoszone przez Kaddafiego. „Tu nie chodzi o ochronę samego wodza, ochronę jego ciała, ale ochronę wartości i filozofii, które za nim stoją!” – mówiła z przekonaniem jedna z nich, Fatima Elalem w filmie dokumentalnym poświęconym libijskiej straży Amazonek. W wielu przypadkach były to jednak kochanki dyktatora, które dla zabawy, zwykłego kaprysu ubierał w mundur, dawał broń do ręki i którym kazał robić „groźną minę”  na forum publicznym.

 

Na łasce szaleńca

W haremie dyktatora czy też w jego gwardii przybocznej były kobiety, które dobrowolnie świadczyły mu usługi seksualne kuszone perspektywą obcowania z samym Wodzem i idącymi za tym przywilejami. W istocie, kobiety, które z własnej woli spełniały jego zachcianki, wracały do niego czy też werbowały nowe „partnerki”, cieszyły się szczególnymi względami papy Muammara. Dyktator wynagradzał ich oddanie, ofiarowywał im drogie prezenty, traktował lepiej niż pozostałe niewolnice.

Niektóre z dziewczyn, które początkowo stawiały opór i nie mogły pogodzić się ze swoją fatalną sytuacją, z biegiem czasu – nie widząc dla siebie jakichkolwiek innych perspektyw na poprawę losu, próbowały zaadaptować się do tych dramatycznych okoliczności.

Zniewolone wkradały się w łaski Wodza, były bardziej posłuszne i oddane, aby zyskać sympatię i wykorzystać to na swoją korzyść, np. w postaci lepszego traktowania czy lepszych racji żywieniowych.

Jednak w przypadku tak nieprzewidywalnego człowieka, jakim był Kaddafi niesłychanie cienka granica dzieliła uwielbienie od potępienia. Wystarczył jeden zły ruch, nieodpowiednie słowo czy zachowanie, aby kobieta straciła wszelkie przywileje, została pobita, a nawet skatowana na śmierć.

 

Życie po haremie

Kres upokorzeń gwałconych i maltretowanych kobiet przyniosła dopiero Arabska Wiosna i wydarzenia roku 2011. Ośmiomiesięczna wojna domowa w Libii doprowadziła do obalenia reżimu Muammara Kaddafiego. W sierpniu powstańcy zdobyli stolicę i samą kwaterę pułkownika, w której przetrzymywane były seksualne niewolnice. Dyktator zdążył uciec przed rebeliantami.

Zdobycie twierdzy Bab al-Azizia dało wolność więzionym tam kobietom. Niestety część z nich dosięgły kule partyzantów, którzy byli przekonani, że mają do czynienia z fanatycznymi Amazonkami, wiernymi ideałom Przewodnika. Te kobiety, którym udało się cało wydostać z niewoli nie miały przed sobą łatwego życia.

Niektóre z nich, uwięzione od dawna, od najmłodszych lat szkolone i edukowane wyłącznie do jednego celu, przykute fizycznie i psychicznie do łoża Kaddafiego – nie umiały odnaleźć się w nowej rzeczywistości i zaczęły trudnić się nierządem na arabskich ulicach. Inne młode dziewczyny próbowały odbudować swoje relacje rodzinne, ale w tamtejszej kulturze traktowane były jako wyrodne jednostki, które okryły hańbą dobre imię rodziny tracąc dziewictwo przed małżeństwem. Nie miało tu znaczenia, że zostały siłą wciągnięte do łóżka, zgwałcone. Kobietom, np. porwanym żonom, które przyznałyby się do współżycia z dyktatorem, a więc do seksu pozamałżeńskiego, nierządu, mogłaby niechybnie grozić śmierć.

 

***

Pułkownik Muammar Kaddafi zginął 20 października 2011 roku, dwa miesiące po rozbiciu jego haremu. Wpadł w ręce partyzantów w okolicach miasta Syrta – tego, skąd kazał porwać 14-letnią Rachidę.

Malina Szymańska

 

< 1 2 3

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]