Obmyślali go przez wiele tygodni, najpierw tylko w żartach, potem zupełnie serio. Wymyślili zbrodnię doskonałą, która musiała się udać na sto, a nawet na tysiąc procent! Dlaczego się nie udała? O tym Marian Przyleski i Jerzy Niewiadomski będą mogli rozmyślać długo. Za kratkami…

Ich ofiara, Małgorzata Niewiadomska, żona Jerzego, zamordowana przez Mariana Przyleskiego, została odnaleziona nie tam, gdzie powinna się znajdować, by zmylić organy ścigania. Wykonawca starannie obmyślonego planu poszedł, jak to się mówi, na skróty, co nieuchronnie skierowało podejrzenia właśnie na niego…

Miłe złego początki

Przyleski i Niewiadomski znali się i przyjaźnili od lat, tak samo jak ich żony. Znajomość została zawarta dość przypadkowo. Niewiadomscy, miłośnicy górskich wędrówek podczas burzy zeszli ze szlaku i trochę pobłądzili – na szczęście tuż przed zmrokiem dotarli do szosy, a po kilku kilometrach natknęli się na przytulny pensjonacik, prowadzony przez Jankę Przyleską. Zziębnięci i przemoczeni do szpiku kości turyści dostali od gospodyni suchą odzież, nakarmiono ich i zapewniono nocleg, a nazajutrz mąż Przyleskiej odwiózł zabłąkaną parę na oddalony o kilkanaście kilometrów parking, gdzie Niewiadomscy pozostawili swoje auto. Odtąd para turystów często gościła w pensjonacie Przyleskiej. Po bliższym poznaniu okazało się, że oba zbliżające się do czterdziestki bezdzietne małżeństwa mają ze sobą wiele wspólnego i świetnie się rozumieją.

Małgorzata, podobnie jak Janka, była kobietą przedsiębiorczą i zaradną. Po kilku latach zajęć na uczelni doszła do wniosku, że na pracy naukowej się nie dorobi i wspólnie z bratem założyła spółkę deweloperską. Firma prosperowała dobrze i dzięki niej Niewiadomskich stać było na egzotyczne podróże, luksusowy dom z basenem i życie na wysokiej stopie. To bardzo odpowiadało jej mężowi. Jerzy uwielbiał szpanować w towarzystwie, lubił kobiety, drogie auta i podróże. Niestety, jego kosztowne upodobania nie znajdowały pokrycia w dochodach, jakie uzyskiwał, prowadząc zakład fotograficzny. Gdyby nie dochody żony, od której był całkowicie zależny finansowo, ledwie wiązałby koniec z końcem.

W podobnej sytuacji był jego przyjaciel. Marian Przyleski lubił dobre trunki i luksusowe gadżety, na które zarabiała jego małżonka. Oficjalnie zajmował się księgowością w pensjonacie żony i prowadzonej przez nią firmie skupu i przetwórstwa runa leśnego, ale pożytku z jego pracy było niewiele… Nic dziwnego więc, że obaj sfrustrowani panowie, przy każdej okazji, narzekali na swoje żony.

Czego dopuścili się Przyleski i Niewiadomski? Przeczytaj tekst Barbary Marcinkowskiej pt. „Wspólny spod pantofla” opublikowanym w kwartalniku „Detektyw – Wydanie Specjalne”.

Ten i inne mrożące krew w żyłach teksty o morderczych duetach znajdziesz w „Detektywie – Wydanie Specjalne” nr 1/2020 w sprzedaży od 25 lutego 2020 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze