Do tragedii doszło w piątek (12 lipca) najprawdopodobniej ok. godz. 14 – to ustalenia ursynowskiej prokuratury. Śledczym udało się odtworzyć przebieg wydarzeń.

Zbigniew i Mateusz pili razem alkohol w nocy z czwartku na piątek. Z dwoma poznanymi dziewczynami umówili się na piątkowe przedpołudnie. Później wrócili do mieszkania w bloku przy ul. Koncertowej na warszawskim Ursynowie, które wspólnie wynajmowali. Tam się pokłócili.

– Obydwu mężczyznom podobała się ta sama dziewczyna – słyszę od śledczych.

Z tego powodu Zbigniew P. miał rzucić się na Mateusza z nożem. Zadał mu kilka ciosów – w głowę, szyję, plecy i nogę.

Po wszystkim zostawił kolegę w mieszkaniu, a ten wykrwawił się.

Policję zawiadomili sąsiedzi, którzy w piątek po południu zauważyli na klatce schodowej ślady krwi. Na miejscu przez kilka godzin policjanci zabezpieczali ślady. Do mieszkania przyjechał też lekarz z zakresu medycyny sądowej. Pracowali pod nadzorem prokuratora.

Zbigniewa P. udało się zatrzymać niespełna 24 godziny później. Nie wrócił do mieszkania na noc. Chodził bez celu po osiedlu.

W momencie zatrzymania był trzeźwy.

– W niedzielę prokurator przedstawił 25-latkowi zarzut zabójstwa. Mężczyzna przyznał się do tego, że zadał znajomemu kilka ciosów nożem. Opowiadał o kłótni. W poniedziałek sąd przychylił się do wniosku prokuratury o trzymiesięczny areszt dla Zbigniewa P. – mówi „Wyborczej” prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Źródło: warszawa.wyborcza.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze