Doktor D. dzielnie wspierany przez swojego adwokata, próbował przekonać prowadzących śledztwo, że figurkę kupił szczęśliwie za symboliczne grosze na bazarze i z tej radości zapomniał zgłosić ten fakt na policję i do firmy ubezpieczeniowej. Teraz, kiedy już nie jest taki radosny, chciałby za swoje zapomnienie przeprosić i pójść do domu. Odszkodowanie oczywiście zwróci i będzie „po sprawie”.

Śledczy oświadczyli Mieczysławowi D., że do domu na razie nie pójdzie, a sprawa jednak będzie i to może nie tylko za wyłudzenie odszkodowania, ale i za zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie, już na pewno za składanie fałszywych zeznań. Aby doktor nie czuł się jednak na ławie oskarżonych samotnie, śledczy dołoży starań, a zapewnił, że dołożyć potrafi, aby na ławie towarzyszył mu Łukasz K., z którym działał w zmowie. Kto wie, czy wspólnie z nim nie upozorował włamania.

O tym, że żadnego włamania nie było śledczy wiedzieli od samego początku. Już podczas pierwszych oględzin miejsca zdarzenia zauważyli, że odłamki szkła z rozbitych drzwi zalegają wyłącznie na tarasie, co dowodziło, że zostały rozbite od wewnątrz.

Na kontakty obu panów potwierdzające działanie w zmowie śledczy ma wystarczający materiał dowodowy. Policja obserwowała bowiem Łukasza K. od chwili otrzymania od firmy ubezpieczeniowej zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa. Działający na zlecenie tej firmy detektywi ubezpieczeniowi, monitorując portale aukcyjne odkryli próbę sprzedaży wystawionej na aukcji figurki Buddy i natychmiast powiadomili o tym swojego zleceniodawcę.

Doktorowi Mieczysławowi D. za popełnione przestępstwa grozi kara do ośmiu lat odosobnienia od świata i żony. To długi okres czasu w życiu każdego człowieka, zwłaszcza w życiu kobiety. Doktor zna swoją żonę i bardzo się martwi, że dla niej może okazać się nawet za długi. Do swojej zagranicznej pracy zapewne także już nie wróci, bo niezależnie od wysokości zasądzonego wyroku nie lubi się tam podobnie jak w naszym kraju pracowników z tak niechlubną „przeszłością”. Zwłaszcza tych pracujących w białych kitlach.

 

Sławomir Kosmala

< 1 2 3 4

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]