Jak mówi stare przysłowie „prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie”. O trafności tych słów przekonał się pewien mężczyzna, który w alkoholowym amoku, wraz ze swymi kompanami, posunął się do zachowań… niekoniecznie zgodnych z prawem. W efekcie trafił do aresztu. Jak się jednak okazało, nawet tam mógł liczyć na swoich przyjaciół…

Grupka pijanych mężczyzn niszczyła samochody zaparkowane na terenie Leśnej (woj. dolnośląskie). Zawiadomiona o tym fakcie policja, rozpoczęła działania. Udało się zatrzymać jednego z podejrzewanych. Mężczyzna jednak nie był skłonny do współpracy i zachowywał się agresywnie. Co robili w tym czasie jego koledzy? Bynajmniej nie próżnowali. Aby odbić przyjaciela z rąk mundurowych, wpadli na pomysł, że podpalą posterunek. Jak pomyśleli, tak zrobili. Pech chciał, że benzyny było za mało i ogień po chwili zgasł sam. Wbrew pozorom, domorosłym piromanom  prawie udało się osiągnąć cel, bowiem trafili do tej samej celi, co ich narwany kolega… Mężczyznom grozi od 1,5 roku do 10 lat więzienia.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze