Każde auto to około 30 tysięcy elementów. Coraz więcej z nich jest podrabianych. To powszechne zjawisko w dzisiejszym świecie i z roku na rok ma coraz większą skalę. Handel fałszywymi częściami samochodowymi to coraz dynamiczniej rozwijający się biznes. Jego roczne obroty szacowane są już na kilkadziesiąt miliardów dolarów. I co gorsza, eksperci przewidują jego dalszy, systematyczny rozwój. Bodaj największe straty ponoszą producenci opon samochodowych.

Z najnowszych danych wynika, że każdego roku tylko w Unii Europejskiej traci się 2,4 mld euro z powodu podrabiania opon i akumulatorów. Polska jest w gronie krajów, w których legalni producenci ponoszą z tego tytułu największe straty. Z najnowszego raportu Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) wynika, że z powodu podrabiania każdego roku w całej UE traci się 2,2 mld euro, co stanowi 7,5 proc. całkowitej sprzedaży w sektorze opon. Ponadto obecność podrobionych akumulatorów na rynku UE co roku kosztuje legalny przemysł 180 mln euro.

Całkowita kwota dochodów rządowych w formie podatków utraconych w efekcie podrabiania opon i akumulatorów wynosi 340 mln euro. Szacuje się, że w Polsce wartość utraconej w wyniku podrabiania sprzedaży opon wyniosła 74 mln euro (310 mln zł), a utracone dochody dla legalnego przemysłu to szacunkowo 6,6 proc. Wartość utraconej sprzedaży akumulatorów spowodowanej podrabianiem szacuje się na 6 mln euro (25 mln zł, a utracone dochody dla legalnego przemysłu na ok. 1,7 proc.

Warto wspomnieć, że już w 2005 roku Michelin poprosił Komisję Europejską o pomoc w walce z podróbkami. Zdaniem francuskiego koncernu w ciągu ok.1,5 roku na rynki europejskie trafiło 50-70 tys. podrabianych opon ciężarowych tej firmy. Koncern zagroził również procesami swoim odbiorcom, którzy zajęliby się dystrybucją podrabianych opon. Według Michelin podróbki, które sprzedaje się za nieraz połowę wartości oryginalnych opon tej marki pochodzą z Azji.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze