Emerytowany kierowca ciężarówki Krzysztof M. wszedł do jednego z mieszkań, znajdującego się przy West Irving Park Road w dzielnicy Northwest Side (Chicago). Zastał tam cztery osoby, siedzące przy stole i spożywające posiłek.

Zastrzelił wszystkich z broni palnej, a następnie wszedł do mieszkania piętro wyżej gdzie oddał strzał w kierunku kobiety. Postrzelił Jolantę T. w brzuch, a gdy próbowała ucieczki, strzelił ponownie w tył głowy. Kobietę w krytycznym stanie przewieziono do szpitala. Tam zmarła w wyniku odniesionych ran.

Po zamordowaniu 5 osób, Krzysztof M. miał wrócić do swojego mieszkania i odłożyć broń. Kiedy wyszedł na zewnątrz, napotkał policję i sam przyznał się do popełnionego czynu.

– Myślę, że to mnie szukacie. Ja to zrobiłem – miał powiedzieć funkcjonariuszom.

Jak stwierdził w rozmowie z dziennikarzami rzecznik prasowy policji Anthony Guglielmi, wszyscy zabici znali sprawcę. Część ofiar była także pochodzenia polskiego. 66-latek usłyszał zarzuty zabójstwa pierwszego stopnia.

Na razie nie wiadomo, z jakich przyczyn Polak dopuścił się tak bestialskiej zbrodni. Śledczy znaleźli na drzwiach zamieszkanego przez niego lokalu dwie podejrzanie brzmiące notatki w języku polskim, które trafiły do materiału dowodowego.

Mężczyźnie, decyzją sędziego, nie przysługuje prawo opuszczenia aresztu po wpłaceniu kaucji.

Źródło: www.wiadomosci.radiozet.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze