Do zbierania informacji, oględzin, zabezpieczania śladów, działań operacyjnych i wszelkich innych czynności policyjnych, zaangażowano prawie 40 funkcjonariuszy. Rekordowo krótkie śledztwo, można by mówić o sukcesie. A jednak przed sądem stanął tylko jeden ze sprawców…

Kobieta po rozwodzie, samotna w obcym mieście, w którym próbuje ułożyć sobie życie, może stać się łatwym łupem dla oszustów i podrywaczy. A gdy straci kontrolę nad swoim życiem, może stać ofiarą w najbardziej dramatycznym tego słowa znaczeniu.

Skromna i nieśmiała Anna

Anna Kalinowska przechodziła właśnie bardzo trudny etap swojego życia. Mąż zostawił ją z dwójką dzieci i ułożył sobie życie z inną. W pracy objęła ją redukcja etatów. Anna starała się nie poddawać frustracji. Ustaliła z rodzicami, że zajmą się jej dziećmi, a sama opuściła rodzinne Podlasie i wyjechała do Łodzi, gdzie dostała dobrze płatną pracę w banku.

Szybko dała się poznać jako zdyscyplinowany pracownik i dobra koleżanka. Drobna, niebrzydka 30-latka o miłym sposobie bycia, uchodziła za osobę skromną i zamkniętą. Była lubiana, choć koleżanki znały ją tylko z pracy i o jej życiu osobistym niewiele wiedziały. Uważały ją za osobę nieśmiałą, mało towarzyską.

We wtorek Anna poprosiła o dzień urlopu, żeby następnego dnia pojechać do rodzinnego miasta odwiedzić dzieci. Kiedy w czwartek do południa nie zjawiła się w banku, koleżanki były zaniepokojone. Anna nigdy nie opuściła pracy bez uzgodnienia, a nawet najmniejsze spóźnienie zawsze sygnalizowała telefonicznie. Tymczasem teraz nie tylko sama nie zadzwoniła, ale kiedy one dzwoniły, jej telefon nie odpowiadał. Dlatego uznały, że mają podstawy do niepokoju i powiadomiły policję.

Funkcjonariusze szybko ustalili adres rodziców Anny. Matka potwierdziła, że kobieta odwiedziła swoje córki poprzedniego dnia, przywiozła prezenty, jakieś ubrania i dała matce pieniądze na ich utrzymanie. Po południu odjechała. Babcia z wnuczkami odprowadziły ją na dworzec autobusowy.

W tej sytuacji należało sprawdzić, czy Anna w ogóle dotarła do domu w Łodzi. Dwie współpracownice Anny wraz z patrolem policyjnym udały się do jej mieszkania. Pukali do drzwi, ale nikt nie odpowiadał. Mundurowi wezwali straż pożarną i po wyważeniu okna, weszli do środka.

Co zastali wewnątrz? Gdzie zniknęła Anna? Przeczytaj o sprawie w reportażu Elizy Solskiej pt. „Policja już cię szuka!” opublikowanym w czerwcowym „Detektywie”.

Oprócz tego proponujemy Państwu wiele innych intrygujących tematów, które znajdziecie w nowym wydaniu miesięcznika „Detektyw” nr 6/2019 w sprzedaży od 14 maja 2019 rokua także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze