***

Motel działał w najlepsze, gdy Emil Hałas natknął się niespodziewanie w miejscowym supermarkecie na dwie z dawnych przyjaciółek.
– Ty oszuście! – zasyczała Mariola. – Oddawaj moją kasę!
– Jaką kasę? – zdziwił się Hałas.
– To paskudztwo wcale nie działa! A z ciebie zwyczajny oszust! – poparła przyjaciółkę Liza i zamachnęła się parasolką.
– Odczepcie się, bo wezwę policję – ostrzegł Emil, ale nie powstrzymało to rozjuszonych kobiet, które głośno go wyzywały, okładały torebkami i pięściami.
Zrobiło się zamieszanie, ochrona wezwała policję, która zjawiła się wyjątkowo szybko. Na widok umundurowanych funkcjonariuszy obie przyjaciółki natychmiast ochłonęły i nabrały wody w usta, tak że stróże prawa kompletnie nie wiedzieli, o co rozjuszonym damom poszło.
– No, to nic tu po nas. A jak panie mają jakieś skargi na tego obywatela, to zapraszamy na posterunek – policjanci opuścili supermarket równie szybko, jak się zjawili. Za nimi czmychnął Emil, dla którego incydent skończył się na kilku zadrapaniach.
– No, mało brakowało! Dałby mi mój stary, jakby się o wszystkim dowiedział! – sapnęła Liza.
– A mój? Wolę nie myśleć! Trudno, trzeba siedzieć cicho i tyle… Wiesz, Liza, co mi przyszło do głowy? Że ten drań odbudował motel za nasze pieniądze!

Barbara Marcinkowska

< 1 2 3 4

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]