W 1907 roku w Otwocku powstał Zakład dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów „Zofiówka”. Nazwę zawdzięcza imieniu swojej fundatorki, Zofii Endelmanowej. Pierwsi pacjenci pojawili się tam w 1908 roku.

Przez kolejne dekady powstawały następne pawilony, aż w latach 30. XX wieku było to już największe sanatorium, które za główny cel postawiło sobie uspołecznienie chorych poprzez pracę. Wówczas znajdowało się tam 275 łóżek. Jedno z nich zajmowała m.in. matka Juliana Tuwima, umieszczona tam po próbie samobójczej.

     Podczas II wojny światowej był to jedyny zakład dla umysłowo chorych Żydów na terenie Generalnej Guberni.

Panowały tam straszne warunki – 350 pacjentów było skazanych na powolną śmierć głodową w ramach prowadzonej przez nazistów akcji T4 („likwidacja życia niewartego życia”). Podczas likwidacji getta w Otwocku, 19 sierpnia 1942 roku, w szpitalu zamordowano około 110-140 osób – część rozstrzelano na miejscu, resztę wywieziono do Treblinki.

W 1943 roku powstał tam (i w pobliskim sanatorium) ośrodek niemieckiej instytucji opiekuńczo-charytatywnej „Lebensporn”, mający na celu „odnowienie krwi niemieckiej” oraz „hodowli nordyckiej rasy nadludzi”. Placówka zajmowała się także germanizacją dzieci polskich i przystosowaniem ich do adopcji w niemieckich rodzinach.

Po wojnie, do połowy lat 80., leczono tam gruźlików.

Później powrócono do koncepcji leczenia schorzeń neuropsychiatrycznych – pacjentami były głównie dzieci oraz młodzież uzależniona od środków odurzających. Wreszcie w 1998 roku placówkę zamknięto. Do dzisiaj budynek stoi pusty i… straszy.

Od wielu lat na temat paranormalnych zjawisk, do których ma dochodzić w murach „Zofiówki”, krążą różne opowieści.

Mieszkańcy Otwocka raczej omijają to miejsce szerokim łukiem.

Niektórzy wyczuwają tam dziwną energię i słyszą różne odgłosy. Natychmiast tłumaczą, że to zapewne duchy pomordowanych tam ludzi. Rzeczywiście, mając na uwadze krwawą historię „Zofiówki” nie sposób temu zaprzeczyć. Badacze zjawisk paranormalnych i łowcy duchów wciąż odwiedzają to miejsce w nadziei, że zjawy to właśnie im się objawią.

Agnieszka Kozak

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze