Kraju nie zwiedził, bo wycieczkę skończył już na terenie województwa lubelskiego, a konkretniej – w rowie. Przyczyną nieszczęśliwego wypadku – jak twierdził – wcale nie był alkohol w jego krwi, a… antylopa, która wtargnęła na jezdnię.

Jak zeznali świadkowie zdarzenia, mężczyzna kierujący samochodem zjechał do rowu i uderzył w pobliskie drzewo. Po wszystkim otrząsnął się, z auta zabrał butelkę wódki i ruszył przed siebie. Po zatrzymaniu przez policję usilnie przekonywał, że przyczyną wypadku był ssak z Afryki. Co prawda obecności zwierzęcia nie udało się potwierdzić, za to bez wątpliwości pozostaje fakt, że mężczyzna miał prawie 2 promile alkoholu we krwi, ale za to nie miał prawa jazdy.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze