Dziewczyna musiała zaciekle walczyć ze swoim oprawcą, który według przypuszczeń prokuratury musiał być w alkoholowo-narkotycznym amoku.

Luty. Sobota rano. Tomasz G. około godziny 9 poszedł w stronę swojego garażu. W pobliżu znajdują się zarośla, a do najbliższych domów mieszkalnych jest jakieś 200 metrów.

– Za moim garażem przygotowałem taki wykop, by w przyszłości rozbudować budynek. Zauważyłem tam coś dziwnego, plastikowy basenik. Odsunąłem go i zobaczyłem ciało. Początkowo myślałem, że to jakiś manekin, a to było ciało dziewczyny, leżące na prawym boku. Wezwałem policję – zeznawał Tomasz G. – Ciało było częściowo roznegliżowane, spodnie z tyłu częściowo zsunięte, rozpięty był też stanik. Nie było widać śladów wleczenia ciała. Głowę przykryto deską.

Śledczy nie wiedzieli, kim jest młoda kobieta, bo nie miała przy sobie dokumentów ani telefonu komórkowego. Zastanawiające było, w jaki sposób znalazła się w tak ustronnym miejscu. Na jej ciele ujawniono ślady duszenia i rany głowy. Co było powodem śmierci? To miała wykazać sekcja zwłok. Mieli się nią zająć specjaliści medycyny sądowej, a śledczy musieli ustalić tożsamość zmarłej. Szybko okazało się, że to 17-letnia Felicja A.

Co robiła w okolicach garaży? Może ktoś coś widział? Policjanci rozpytywali mieszkańców z pobliskich budynków i przeczesywali zarośla. Ludzie z okolicy nie mogli otrząsnąć się z szoku. W rozmowach z dziennikarzami przyznawali, że policja częściej powinna patrolować teren, bo zarośla, jak magnes, przyciągają różne typy.

Co spotkało nastolatkę? Kto stoi za jej zabójstwem? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w lutowym numerze „Detektywa” w tekście Alicji Majcz pt. „Przerwane młode życie”.

Ten i inne tematy kryminalne poruszyliśmy w najnowszym wydaniu miesięcznika „Detektyw” nr 2/2020 w sprzedaży od 14 stycznia 2020 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze