Oddany do użytku zaledwie przed kilkoma miesiącami ośrodek wczasowy „Bursztyn” był dumą Zjednoczenia Przemysłu Ciężkiego. Położony kilkaset metrów od bałtyckiej plaży w niczym nie przypominał siermiężnych ośrodków Funduszu Wczasów Pracowniczych.

W latach 50. pobyt na wczasach FWP-owskich bardziej przypominał sceny znane z zakładu pracy niż prawdziwe wakacje. Obowiązkowym punktem były pogadanki propagandowe, nauka pieśni rewolucyjnych, spotkania z przodownikami pracy. Dwutygodniowe wczasy w pierwszej kolejności przysługiwały przodownikom klasy robotniczej, liderom socjalistycznego współzawodnictwa pracy oraz tak zwanej inteligencji pracującej.

Reklamowano je jako jedno z największych osiągnięć realnego socjalizmu, bo sprzyjało to integracji społeczeństwa. Tylko tam w ośrodku wypoczynkowym przy jednym stole spotykali się dyrektor i sprzątaczka, inżynier i robotnik, jedząc takie same posiłki. Śniadania składały się głównie z zup mlecznych i kanapek. W lepsze dni serwowano parówki lub serdelki, plasterek sera żółtego albo łyżkę twarożku. Na obiad – kotlety mielone, sztukę mięsa w sosie chrzanowym czy bigos. Na kolację zdarzały się pierogi, racuchy i trochę sałatki jarzynowej z warzyw, które pozostały po gotowaniu zupy na obiad.

Ośrodek „Bursztyn” oferował o wiele lepsze jedzenie, standard pokojów dla wczasowiczów był również wyższy. Najbardziej oblegane były apartamenty na ostatnim, piątym piętrze, skąd roztaczał się widok na morze. Jeden z nich zajmował Zdzisław Grobicki, dyrektor fabryki na południu Polski. Każdy taki apartament składał się z salonu dziennego, pełniącego funkcję gabinetu, do którego przylegała łazienka i niewielka sypialna, którą niemal w całości wypełniało podwójne łóżko z dwoma lampkami nocnymi i szafą na ubrania.

– Moja noga więcej tu nie postanie – barczysty, dobiegający pięćdziesiątki mężczyzna był bardzo wzburzony. – Znajomi z ministerstwa polecili mi to miejsce, ale jak widać, to był fatalny wybór. Żeby w takim miejscu byli złodzieje!

– Proszę opowiedzieć, co się stało – porucznik Wiśniewski z komendy powiatowej milicji próbował dowiedzieć się jak najwięcej szczegółów o okolicznościach nocnej kradzieży w apartamencie dyrektora.

– Czytałem książkę w łóżku, zasnąłem koło północy – opowiadał Grobicki. – Nie miałem z tym problemu, bo po zgaszeniu lampki dookoła panowały egipskie ciemności. O drugiej w nocy obudziły mnie jakieś szmery dochodzące z gabinetu. Na pewno nie była to mysz ani tym bardziej duchy. Od razu pomyślałem, że to musi być włamywacz. Pewnie któryś z poprzednich gości podrobił klucze, choć z drugiej strony zamki do najnowszych też nie należą i dla wprawnego złodzieja ich otwarcie to nic trudnego.

– Zamki mamy bardzo solidne, szwajcarskie – wtrącił przysłuchujący się rozmowie dyrektor ośrodka, jednak porucznik zmierzył go wzrokiem, by nie przerywał opowieści okradzionego mężczyzny.

– Nie będę z panem dyskutował – kontynuował Grobicki. – No więc jak usłyszałem tego intruza, nie zapalając światła, żeby nie spłoszyć bandyty, najciszej jak mogłem, na palcach przeszedłem korytarzykiem do gabinetu, żeby go znienacka zaskoczyć. On jednak mnie ubiegł. W pewnym momencie ktoś chwycił mnie za szyję, a drugą ręką zatkał usta. Nie zdążyłem nawet krzyknąć. Napastnik zaciągnął mnie do sypialni, rzucił na łóżko, zduszonym głosem nakazał milczenie, jeśli mi życie miłe. Zdążył jeszcze zabrać portfel z nocnej szafki, a miałem w nim sporo pieniędzy. Co było dalej nie potrafię powiedzieć, bo straciłem przytomność. Leczę się na serce, to pewnie z nadmiaru emocji. Obudziłem się dopiero rano, zbiegłem na dół, do recepcji i powiadomiłem o tym nieprzyjemnym zdarzeniu. Mam nadzieję, że szybko złapiecie złodzieja!

– Nie będzie żadnego śledztwa. Nie wiem, po co wymyślił pan tę naiwną historyjkę, bo przynajmniej w dwóch miejscach fakty świadczą przeciwko pana opowieści. Za składanie fałszywych zeznań grozi odpowiedzialność karna, więc liczę na pana szczerość – stwierdził porucznik. – Po co właściwie ta bajeczka?

Dlaczego porucznik Wiśniewski nie dał wiary zeznaniom Zdzisława Grobickiego?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze