Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę (07.07). Radiowóz wjechał do rzeki na wysokości starego klubu Baszta. Według wstępnych informacji stoczył się chodnikiem od mostu Jana (stał przy ul. Grunwaldziej).

Nikomu nic się nie stało. Na miejsce przyjechała policja i straż pożarna, która wyciągnęła auto liną holowniczą. Wcześniej sprawdzono, czy nikogo nie ma w wodzie. W radiowozie odpadły boczne drzwi.

Zdarzenie stało się chwilową rozrywką dla osób bawiących się na starówce.

Dziesiątki osób wyszły z pubów i w szampańskich nastrojach bili brawa i śpiewali niecenzuralne piosenki o olsztyńskich strażnikach. Wszyscy chcieli mieć selfie z radiowozem w Łynie.

Straż Miejska podejmowała interwencję przy ul. Prostej. Funkcjonariusz nie zabezpieczył prawidłowo pojazdu marki Renault, który następnie stoczył się po chodniku do rzeki.  Funkcjonariusze w trakcie tego zdarzenia znajdowali się poza pojazdem.

Kierujący został pouczony za popełnione wykroczenie – poinformował nas oficer prasowy olsztyńskiej policji.

Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że kierowca nie zaciągnął ręcznego hamulca.

Źródło: www.tko.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze