Łącznie cztery lata więzienia dla Patryka M. Taki wyrok usłyszał 19-latek ze Szczecina za zabicie psa i okaleczenie dwóch kotów, a także za rozbój, groźby i zniszczenie mienia.

Za same czyny wobec zwierząt sąd skazał nastolatka na dwa lata za kratami. Za groźby dostał karę trzech miesięcy pozbawienia wolności, za rozbój – trzech lat, a za zniszczenie komórki – sześciu miesięcy. Patryk M. otrzymał także 10-letni zakaz posiadania zwierząt. Musi również wpłacić kwotę trzech tysięcy złotych na rzecz TOZ-u.

Prokurator chciał surowszej kary – 8 lat więzienia. Sędzia Marek Dalidowicz wydał jednak łagodniejszy wyrok.

– Sąd uwzględnił młody wiek tego pana. Sąd jest zobowiązany przede wszystkim sięgać po funkcję wychowawczą wyroku. Nie działał pan w jakiś sposób zaplanowany, z determinacją, a wydaje się, że były to czyny impulsywne – powiedział sędzia Dalidowicz.

– Kara jest za mała – skomentowała Agnieszka Bagińska, której kotkę okaleczył Patryk M. – Kpina to jest dla mnie, powinien dostać więcej. 8 lat, których żądał prokurator – powiedziała Bagińska.

Paulina Dobrzyńska-Kalwarczyk, prezes fundacji „PsoTy i Koty”, czyli oskarżyciel nie kryła oburzenia.

– Nie mieści mi się to w głowie, jestem naprawdę w głębokim szoku. Na pewno będziemy się odwoływać – powiedziała Dobrzyńska-Kalwarczyk.

Wyrok nie jest prawomocny. Proces, który toczył się przed szczecińskim Sądem Rejonowym Prawobrzeże i Zachód, zakończył się w ubiegłym tygodniu, sąd odroczył ogłoszenie wyroku do piątku.
Beata Klimek, obrońca Patryka M. zapowiedziała apelację. – Będzie apelacja, moim zdaniem jest za surowy wyrok – powiedziała Beata Klimek, obrońca Patryka M.

Sprawa wyszła w marcu 2019 roku.

15-letnia mieszkanka Szczecina, znajoma Patryka M. dostała od niego telefon. Mężczyzna miał włamać się do jej mieszkania, wiedząc, że nikogo nie będzie w domu. Powiedział dziewczynie, że jej pies Junior jest „poj…ny” i coś się z nim dzieje.  Dziewczyna razem z 16-letnią przyjaciółką pobiegły do mieszkania. Na miejscu zastały ślady krwi, ale nie mogły znaleźć psa. Po chwili sąsiad zauważył go na pobliskim śmietniku. Nagrania z kamer monitoringu potwierdziły, że psa podrzucił tam znajomy nastolatek. Obrażenia psa były przerażające i wskazywały, że 19-latek wcześniej brutalnie się nad nim znęcał.

Sprawa została zgłoszona na policję i jeszcze tego samego dnia wieczorem Patryk M. został zatrzymany.

Rodzina 16-letniej przyjaciółki dziewczyny, która była opiekunką psa Juniora, w grudniu ubiegłego roku przygarnęła Patryka pod swój dach, gdy ten zwrócił się do nich o pomoc, bo nie miał gdzie mieszkać. Od momentu, gdy Patryk M. zamieszkał w domu, dwa koty właścicieli zaczęły podupadać na zdrowiu – tajemnicze rany, stłuczenia, wycofanie. W styczniu kot Stefan został znaleziony w kałuży krwi. Obok leżało żelazko, a w mieszkaniu był tylko Patryk M. Wtedy wszyscy uwierzyli w jego wersję o nieszczęśliwym wypadku.

Miesiąc później weterynarz stwierdził u kotki Jadzi złamaną miednicę i zaznaczył, że nie ma możliwości, by zrobiła to sobie sama….

Źródła: www.radioszczecin.pl/tvn24.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze