W czwartek, 7 listopada poznański sąd rozpocznie wydawanie kart wstępu na proces Tomasza J. oskarżonego o zabójstwo pięciu osób i usiłowanie zabójstwa kolejnych 34. Jeszcze nikt w Polsce nie stawał przed sądem pod takimi zarzutami biorąc pod uwagę ich skalę!

Na początku marcu 2018 roku na poznańskim Dębcu doszło do wybuchu gazu w kamienicy. Zawaliła się część budynku. W gruzach znaleziono zwłoki czterech ofiar wybuchu. Piątą ofiarą była Beata J., ale ona nie zginęła wskutek eksplozji. Została zamordowana przed wybuchem gazu. Jej ciało zostało okaleczone i rozczłonkowane przez sprawcę.

Prokuratura zabójstwo zarzuciła jej mężowi Tomaszowi J. Małżonkom się nie układało, Beata chciała rozwodu, zaczęła spotykać się z dawnym znajomym. Motywem zbrodni miała być m.in. zazdrość. Zdaniem prokuratury, po zabójstwie Tomasz J. celowo uszkodził zawór gazu w kuchni i doprowadził do kolejnych tragedii, do śmierci czterech kolejnych mieszkańców kamienicy. Być może, jak uznali śledczy, chciał zatrzeć ślady popełnionej zbrodni.

W sprawie kluczowa stała się opinia biegłych psychiatrów z Krakowa, którzy zakończyli obserwację psychiatryczną podejrzanego.

– Biegli w swojej opinii stwierdzili, że Tomasz J. jest poczytalny, może brać udział w czynnościach procesowych. Może również sam, w rozsądny sposób, prowadzić swoją obronę. Stwierdzono u niego uzależnienie od alkoholu, ale nie ma to wpływu na jego poczytalność oraz odpowiedzialność karną – zaznacza prowadzący śledztwo prokurator Łukasz Stanke z poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

Tomasz J. nie przyznaje się do winy, odmawia składania wyjaśnień. Twierdzi, że nie pamięta przebiegu zdarzenia. Grozi mu kara dożywocia.

Źródło: gazeta.pl/gloswielkopolski.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze