Prezydent Meksyku przed kilkoma miesiącami ogłosił koniec wojny z kartelami narkotykowymi, ale gangsterzy nadal ze sobą walczą. Liczba zabójstw cały czas pnie się ku górze, okrucieństwo rośnie, zwykli ludzie są coraz bardziej zastraszeni. Czy władza już się poddała?

Mieszkańcy 240-tysięcznego miasta Uruapan,  na południu Meksyku, z pewnością na długo zapamiętają poranek 8 sierpnia 2019 roku. Na metalowych barierkach jednego z mostów zwisały ciała 9 osób. Na tym samym moście wywieszono biały transparent „Kochani ludzie, kontynuujcie w spokoju swoje życie” z podpisem CJNG, czyli skrótową nazwą jednego z meksykańskich gangów. Według lokalnych mediów co najmniej 10 kolejnych, rozczłonkowanych lub zmasakrowanych ciał, zostało rozrzucone w dwóch innych rejonach miasta. Przy zwłokach znaleziono podpisaną inicjałami kartelu Jalisco planszę z napisem wzywającym do zabijania członków konkurencyjnego gangu Viagras.

Meksykańscy gangsterzy dawno nie pokazali publicznie, do jakich bestialstw są zdolni. Wręcz przeciwnie: ciała ofiar mafijnych porachunków były raczej ukrywane w zamaskowanych grobach. Coś jednak się zmieniło w sposobach funkcjonowania tamtejszego przestępczego podziemia. Z czego wynika owa zmiana?

– Taka publiczna przemoc, w której nie tylko zabijasz, ale chełpisz się zabijaniem, ma na celu zastraszenie rywali i wysłanie wiadomości do władz. Ten rodzaj cynicznej bezkarności narasta – stwierdził analityk ds. bezpieczeństwa Alejandro Hope.

Meksykańska policja nie ma wątpliwości, że pokaz siły miał zastraszyć konkurencję, a jednocześnie ostrzec władze, by nie próbowały przeszkadzać w przestępczej działalności. Wojna między gangami zdaje się nie mieć końca. Państwo jest wobec tego problemu bezsilne. Liczba ofiar cały czas rośnie. Nikt nie wie, w jaki sposób zatrzymać rozlew krwi. Coraz większy i bardziej brutalny. To już nawet nie są porachunki mafijne. Coraz częściej mówi się o wojnie domowej, której powodem jest walka o zyski z handlu „białą śmiercią”.

W tamten sierpniowy poranek wielu mieszkańcom Uruapan przypomniało się makabryczne zdarzenie z 6 września 2006 roku. „W nocy 6 września 2006 roku, do dyskoteki Sol y Sombra, wpada dwudziestu mężczyzn ubranych na czarno i w kominiarkach. Są uzbrojeni po zęby, strzelają w powietrze i wrzeszczą do klientów i do dziewczyn tańczących na scenie, żeby wszyscy padli na ziemię. Wzbudzając powszechne przerażenie, czym prędzej wbiegają na piętro, otwierają przyniesione czarne worki na śmieci i wysypują 5 odciętych głów, które turlają się po parkiecie. Przed odejściem płatni mordercy zostawiają list na ziemi obok odrąbanych głów: „La Familia nie zabija dla pieniędzy, nie zabija kobiet, nie zabija niewinnych ludzi – tylko tych, którzy zasługują na śmierć. Wszyscy powinni wiedzieć: to jest boska sprawiedliwość” (cytat za książką Roberto Saviano „Zero zero zero: Jak kokaina rządzi światem”).

W 2013 roku, w tym samym mieście, znaleziono przywiązane do krzeseł i wystawione na widok publiczny ciała 7 mężczyzn z przestrzelonymi głowami. Sprawcy zostawili notkę z ostrzeżeniem, przybitą za pomocą szpikulca do lodu do klatki piersiowej jednej z ofiar: „Oto co czeka bandziorów, kieszonkowców, porywaczy, gwałcicieli i szantażystów”.

Poznaj metody działania meksykańskich władz w walce z kartelami narkotykowymi sięgając po tekst „Sekrety narkobiznesu” autorstwa Jolanty Walewskiej.

Tę i wiele innych ciekawych historii kryminalnych znajdziesz w najnowszym wydaniu miesięcznika „Detektyw” nr 11/2019 w sprzedaży od 15 października 2019 roku, a także w wersji elektronicznej  do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze