Korzystając z doświadczenia swych kolegów z San Francisco, redaktorzy i detektywi z Wichita potraktowali BTK z większą przebiegłością. Wykorzystali jego słabe strony dla realizacji celów śledztwa. Szkoda tylko, że zajęło im to tak wiele czasu.

31 stycznia 1978 roku BTK wysłał list do gazety „The Wichita Eagle”. Prosił redaktorów o zamieszczenie krótkiego wiersza swego autorstwa, opisującego śmierć Shirley Vian. Redaktorzy w porozumieniu z detektywami zignorowali to żądanie. BTK musiał być bardzo nieszczęśliwy, skoro dziesięć dni później wysłał kolejny list, tym razem do stacji telewizyjnej KAKE, w którym skarżył się na brak możliwości kontaktu z opinią publiczną. „Ilu jeszcze ludzi musi paść z mojej ręki, zanim zaczniecie o mnie pisać na pierwszych stronach, a sława moich wyczynów trafi do prasy o ogólnokrajowym zasięgu?” –  pisał w dramatycznym stylu, lecz następnie poprawiał sobie samopoczucie, porównując siebie do wąskiej stawki najsłynniejszych  zbrodniarzy, takich jak Jack the Ripper (Kuba Rozpruwacz).

 

W liście sporządził wykaz swoich akcji i pozostawionych za sobą trupów. Policja przyznała później, że morderca pomógł w ten sposób w ostatecznym wyjaśnieniu zagadki zbrodni popełnionej w kwietniu 1974 roku na Kathryn Bright. Detektywi do tej pory nie mieli pewności, czy to morderstwo zapisać na konto BTK.

28 kwietnia 1979 roku morderca dał o sobie znać w zupełnie zaskakujących okolicznościach. Pod wieczór tego dnia BTK włamał się do domu 63-letniej kobiety na ulicy South Pinecrest w Park City. Gdy potencjalna ósma ofiara nie przyszła po upływie kilku godzin, zniecierpliwił się i postanowił przerwać akcję. Skąd o tym wiemy? BTK pozostawił na kuchennym stole krótką wiadomość: „Masz szczęście, że ciebie tu nie było. Bo ja tu byłem”.

Tadeusz Wójciak

Na kolejną, trzecią już część intrygującej historii o seryjnym mordercy zapraszamy jutro. Nie przegap!

 

< 1 2 3 4

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]