Należały do niego domy na Manhattanie, posiadłość w Newport oraz majątek Belair w New Jersey, gdzie hodowano konie wyścigowe. W pobliżu majątku ojciec wybudował szkołę oraz osiedle dla pracowników.

Bankier Woodward znany był z tego, że trzymał się jak najdalej od piątki swych dzieci. Choć w domu był rzadkim gościem – przestrzegał nie tylko dzieci, lecz żonę i służbę, by „nie kręcić mu się pod nogami”. Billy cierpiał z tego powodu. Na widok ojca popadał w kompleks niższości. Stosunki z nim  oziębiły się jeszcze bardziej, gdy Billy nie zdołał poczynić oczekiwanych postępów w tenisie i footballu, oprócz koni stanowiących źródło fascynacji seniora rodu.

Billy nie miał również szczęścia do matki. Nie zaznał nawet cienia tej serdeczności, którą matki przeważnie nadużywają, okazując miłość swym małym synom. Elsie Woodward chętnie wybierała azyl od dzieci w jednym z niemal dwustu pomieszczeń w posiadłości na Manhattanie, gdzie niełatwo było ją znaleźć. Wręcz sztywniała, gdy Billy prowokował czułe zachowania, domagał się objęć, dotyków,  próbował się wspinać na jej kolana. Nadzwyczaj rzadko dochodziło do pocałunków na dobranoc. Gdy mały czasem się skarżył, że coś mu dolega, boli go żołądek czy ma gorączkę, matka odpowiadała: – No cóż, bądź taki dobry i przyjdź później z nowiną, że czujesz się znacznie lepiej…

Poprzez szczęśliwe zrządzenie losu, jakim było zawarcie związku małżeńskiego z Williamem, Elizabeth (Elsie) z domu Cryder uniknęła życia w poniżeniu, a wręcz przeciwnie – została wyniesiona na wyżyny finansowej arystokracji. Gdy miała osiem lat, jej wujek, prezydent Madison Square Bank, został skazany na kilka lat więzienia za kradzież pieniędzy klientów, a jej ojciec, wspierany finansowo przez brata-defraudanta w swoich interesach handlowych z Chinami, niemal z dnia na dzień stracił źródło utrzymania. Rodzina musiała ograniczyć wystawny styl życia. Ale najbardziej ucierpiała jej reputacja. Skandal zatoczył szerokie kręgi. Dziennik „The New York Times” ujawniał coraz to nowe szczegóły: bankier fałszował księgi i posługiwał się zawyżonymi, fikcyjnymi danymi, mającymi świadczyć o potencjale jego instytucji; pieniądze klientów pochłonął jego nałogowy hazard. Wyszło na jaw aż tak wiele szokujących faktów, że ojciec Elsie postanowił uciec z rodziną do Paryża.

 

Spędzili tam siedem lat, wykorzystanych na edukację trzech córek.

W sierpniu 1903 roku, cztery lata po powrocie z Europy, Elsie wraz z rodziną obserwowała wyścigi konne w słynnej oazie milionerskiej Saratoga Springs, gdy zapatrzył się w nią William Woodward. Elsie miała osiemnaście lat. Starszy od niej o sześć lat William był prawą ręką brata Jamesa, stojącego na czele Central Hanover Bank. Wrócił właśnie z Londynu, gdzie przez dwa lata poznawał tajniki wielkiego biznesu oraz dyplomacji, pracując jako osobisty sekretarz ambasadora USA. Jego ród z żeńskiej strony wywodził się od pierwszych osadników, przybyłych na wybrzeże stanu Rhode Island w 1675 roku, natomiast ze strony męskiej – od złotników z Anglii, osiedlonych od końca osiemnastego wieku w stanie Maryland. A więc typowa historia „starych pieniędzy”, pomnażanych pracowitością kilku pokoleń, z największym sukcesem finansowym osiągniętym podczas wojny secesyjnej, kiedy to kolejny przodek zrobił majątek na dostawach bawełny na mundury dla armii Południa.

W chwili poznania Elsie z Williamem ona była córką upadłej rodziny bankierskiej, zaś on – wschodzącą gwiazdą świata finansów, uważany przez nowojorskie kroniki towarzyskie za jednego z najbardziej wymarzonych kawalerów Ameryki. Długo więc trwały domysły: co on w niej widział? Pytanie całkiem na miejscu, nie tylko z powodu znanych już faktów o stanie posiadania obu rodzin, ale także ze względu na prezencję przyszłej pary. William, jak pisano w rubrykach plotkarskich nowojorskich dzienników, był „bosko przystojny”. Elsie – delikatnie mówiąc – nie zwracała na siebie uwagi niczym szczególnym, może z wyjątkiem znacznego wzrostu, tak zwanej drobnej kości oraz nobliwego profilu twarzy, zapowiadającego całkowity brak poczucia humoru.

Ślub odbył się po rocznym narzeczeństwie, 24 października 1904 roku. Już po roku przyszła na świat pierwsza córka, potem  – w kilkuletnich odstępach – kolejne trzy. Po śmierci Jamesa w kwietniu 1909, William przejął kierownictwo banku. 12 czerwca 1920 roku, w szesnastym roku małżeństwa, Elsie urodziła nareszcie chłopca. Zapanowała radość: narodził się William Junior, przyszły spadkobierca i kontynuator bankierskiego rodu. Jak się później okazało – sprawca i zarazem ofiara skandalu nieporównywalnego z tymi, które splamiły honor rodziny Elsie.

 

Złoty młodzieniec

Billy różnił się od ojca i dziadka już choćby tym, że wyrastał w warunkach dotkliwej posuchy rodzicielskich uczuć i pieszczot, zamiast tego skazany na nadmierną troskliwość ze strony sióstr, niań i guwernantek. W tych warunkach rodził się buntownik, zapowiadający się na kontestatora rodzinnej  tradycji. Oczywiście, bez przesady: nikt nie miał wątpliwości, że młody Woodward pójdzie w ślady ojca i będzie bronił materialnego stanu posiadania swego rodu. Natomiast już od wczesnych lat zdradzał zainteresowanie ludźmi nie tylko ze swej sfery, wyraźnie sprzeciwiając się konserwatywnym zapatrywaniom Elsie na jego przyszłość.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze