W sierpniu 1932 roku dwunastoletni Billy szykował się do pierwszej ważnej przygody. Po wakacjach miał się udać śladem wszystkich mężczyzn w rodzinie do najlepszej szkoły dla dzieci arystokracji. Akurat wybuchła panika: porwano dla okupu dziecko Charlesa Lindbergha, bohatera Ameryki, który na małym samolocie po raz pierwszy przeleciał nad Atlantykiem trasę Nowy Jork-Paryż. Billy został poddany stałemu nadzorowi starszych sióstr oraz służących. Na domiar złego, pod koniec lata do Blair przybyła w gości jego rówieśnica – lady Sarah Churchill, córka przyszłego premiera Wielkiej Brytanii, która – zgodnie z planami Elsie – po osiągnięciu pełnoletności miała zostać jego żoną. Billy nie znosił tej wyniosłej panienki i straszył ją, że porywacze dziecka Lindberghów czyhają za każdym krzakiem, a nocą pod jej łóżkiem.

Miał już dość żeńskiego towarzystwa, toteż jako wybawienie przyjął zsyłkę do Buckley School, męskiego gimnazjum, gdzie w swoim czasie zdobywali już wiedzę jego dziadek, wuj i ojciec. Tam jego dozgonnym (dosłownie) przyjacielem został Grenville Baker, znany jako Bean syn właściciela First National Bank of New York. Z kilkoma innymi chłopcami, spadkobiercami ogromnych fortun, utworzyli zgraną pakę, rozbitą dopiero w rezultacie przedwczesnych zgonów z przyczyn nienaturalnych.

W miarę upływu lat Bean Baker wywierał coraz bardziej dostrzegalny i niebezpieczny wpływ na charakter spadkobiercy fortuny Woodwardów. Już jako nastolatek, uzależnił się od emocji związanych ze stanem śmiertelnego zagrożenia. Stał się maniakiem broni palnej. Posiadał dziesiątki rewolwerów, strzelb i pistoletów, poukrywanych przed rodzicami i służbą po zakamarkach rodzinnych posiadłości. Podniecało go również ryzyko śmierci w ruchu drogowym. Nie mając jeszcze prawa jazdy, zmuszał służbę do wyjątkowo niebezpiecznego przekraczania prędkości. Gdy mógł już sam siadać za kierownicą szalał tak, że rzadko kto chciał z nim jeździć.

Billy Woodward szedł dalej śladami mężczyzn w rodzinie: poprzez liceum w Groton w stanie Massachussetss, gdzie jako jedyny uczeń słynął z posiadania konta czekowego oraz samochodu Packard, po wydział prawa Uniwersytetu Harvarda w Bostonie, gdzie zasłynął z nagminnego opuszczania wykładów, balowania do później nocy, spania do wczesnych godzin popołudniowych oraz zaczynania kolejnego pięknego dnia od  dżinu z martini. Nałogowy palacz i niewątpliwy pijak, Billy był wybitnie przystojnym mężczyzną: miał 184 centymetry wzrostu, szczupłą, umięśnioną sylwetkę, interesującą, męską twarz. Ubierał się nadzwyczaj starannie, nad czym pracowały siostry i część służby.

 

Już z daleka promieniowały od niego wielkie pieniądze.

I tu zaczynały się problemy. Wszędzie tam, gdzie Billy się pojawiał, najpiękniejsze kobiety, włącznie z tymi, które ze względu na wysokie urodzenie mogłaby akceptować mama Billa, Elsie, robiły do niego słodkie oczy. On wcale o to nie dbał. W odróżnieniu od stałej grupy swych rozpustnych kolegów, zupełnie nie zwracał oczekiwanej w tym wieku uwagi na płeć odmienną. Był leniwy, wolał długo spać, wypić, zabalować, pojechać na wyścigi konne. Poszły plotki, że interesuje się mężczyznami, a on się tym nie przejął. Jego najbliższy przyjaciel, „szalony” Bean Baker, wielokrotnie organizował akcje pod hasłem „rozprawiczanie Woodwarda” z użyciem najpiękniejszej damskiej przynęty, za każdym razem kończące się komicznym fiaskiem.

Tadeusz Wójciak

Trzecia część opowieści już jutro na naszej stronie. Nie przegap!

< 1 2

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze