Sąsiad zamordowanego mężczyzny twierdził, że słyszał od ludzi, że za zabójstwem Staszka mogła stać jego żona. Dowodów nie było, ale ludzi kłuło w oczy, że Ewa w niedługim czasie po śmierci ślubnego ułożyła sobie życie z nowym mężczyzną, nota bene znajomym jej męża. Czy była to ludzka zawiść? Czy też może w każdej plotce tkwi ziarno prawdy?

Stanisław F. mieszkał w małej wiosce obok Lwówka Śląskiego w tzw. bliźniaku. Drugą połowę domu zajmował jego brat. Każdy z nich miał już swoją rodzinę. Staszek z żoną Ewą dochowali się dwójki dzieci. Ona zajmowała się ich wychowaniem, a on wyjeżdżał za pracą do Niemiec, aby zarobić konkretny grosz na utrzymanie rodziny. W listopadzie 1990 roku był po raz ostatni na saksach. Notoryczne rozłąki nie wpływały najlepiej na relacje rodzinne, dlatego Staszek podjął pracę w okolicznym tartaku, a za zarobione za granicą pieniądze kupił m.in. poloneza i telewizor marki Sony.

Dobra materialne cieszyły coraz mniej, bo zaczęły dziać się dziwne rzeczy. 24 listopada 1990 roku do CPN-u w Lwówku Śląskim, gdzie pracował brat Stanisława, zatelefonował nieznany mężczyzna i zapytał: – Czy pański brat Stanisław pracuje w tartaku? Ukatrupimy go.

Następna niepokojąca sytuacja miała miejsce 6 grudnia: ktoś zadzwonił dzwonkiem do mieszkania państwa F., a kiedy Stanisław wyjrzał przez okno, żeby sprawdzić, kto przyszedł, w jego kierunku padł strzał z broni palnej. Zgłosił to zdarzenie policji. Prowadzono nawet w tej sprawie postępowanie przygotowawcze, ale w marcu 1991 roku, wobec niewykrycia sprawcy, umorzono je.

Później okazało się, że zamach miał inny przebieg. Jaki? Dowiesz się tego z reportażu Agnieszki Kozak pt. „Śmierć przyszła nocą”, który znajdziesz w najnowszym, styczniowym numerze miesięcznika „Detektyw”.

Więcej ciekawych i intrygujących tematów kryminalnych znajdziesz  w najnowszym miesięczniku „Detektyw” nr 1/2019 w sprzedaży od 11 grudnia 2018 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze