Chociaż córka odjechała dobre dwie godziny wcześniej, Weronika Polaska nadal nie mogła się uspokoić ani znaleźć miejsca w swoim wielkim domu.

– Ależ ta zołza podniosła mi ciśnienie! Nie udała mi się córunia! Jakie to złe i zawistne! Ale ja się nie dam nabrać. Zawsze była pazerna, a ten jej mąż i dziewczynki takie same. A synowa co sobie myśli? Oddać Przemka rodzicom! Jeszcze czego! Sam do mnie przyszedł, uciekł od nich z płaczem. Czy Przemek to zabawka, którą mam zwrócić, by wyrodna matka i ojczym znęcali się nad dzieckiem? – mruczała do siebie, kręcąc się po kuchni.

Do rzeczywistości przywróciło ją dopiero bicie zegara.

– Ojej, już południe! Za dwie godziny Przemuś wróci ze szkoły, a tu nie ma obiadu! – przeraziła się i natychmiast zabrała się za lepienie pierogów z mięsem, które jej ukochany wnuk uważał za najlepsze na świecie.

To przecież takie dobre, kochane dziecko! I sierota… Wykapany nieboszczyk dziadek i synuś Pawełek. Czy można się dziwić, że po śmierci ojca nie chce mieszkać ze swoją wyrodną matką, jej nowym mężem i przyrodnim bratem?

Wnuczek ponad wszystko

Tymczasem Beata, córka Weroniki, równie zdenerwowana jak jej matka, pojechała wprost do Anki, swojej bratowej i matki Przemka.

– Zrób mi herbatę z melisy albo daj coś na uspokojenie, bo nadal serce mi się kołacze. Mama jest ślepa i głucha, nic do niej nie dociera. I jeszcze wyżyła się na mnie – że niby zazdroszczę Przemkowi, bo chcę od niej wyłudzić pieniądze, które idą na jego edukację!

– Przepraszam, Beatko. Ale sama rozumiesz – myślałam, że chociaż ciebie posłucha…

– Nie posłucha niestety nikogo.

– No to dzieciak mi się zmarnuje ze szczętem! Mój syn śmieje mi się w nos, do ojczyma pyskuje i się odgraża, bo ma za sobą bogatą babunię. Co ja mam robić? Mówiłaś swojej mamie, że Przemek prawie nie pojawia się w szkole i raczej nie dopuszczą go do matury? I że popija, a nawet ma do czynienia z prochami? Wyłudza od niej pieniądze, by szpanować i hulać?

– Mówiłam.

– A o tym, że policja nas dwa razy wzywała w sprawie burd pod szkołą, bo się zadał z chuliganami? I że rodzice kolegi oskarżyli go o kradzież i będzie miał sprawę w sądzie? I że żądam, by Przemek wrócił do rodziców?

– Zaczęłam, ale mama nie dała mi skończyć. No i wiesz – bałam się, że dostanie zawału, tak się zaczęła trząść i zbladła… Tak było zawsze, że nikt się nie liczył, ani moja rodzina, ani ty, tylko Przemuś. Moje dziewczynki przecież nawet na chrzciny i komunię od niej nic nie dostały, a ojciec dał im pieniądze w tajemnicy przed matką. Taka z niej babcia – ma Przemusia i wszystko dla niego.

– Więcej szkody z tej jej miłości, niż pożytku – Anka zaczęła pociągać nosem i ocierać łzy. – Wolałabym, by nic mu nie dawała, bo tylko go rozpuściła i nauczyła bezczelności. Kto to widział, by 18-letni smarkacz woził panienki kabrioletem! Moja teściowa ma się za najlepszą babunię i nigdy nie zrozumie, ile krzywdy wyrządziła jemu i nam wszystkim…

Pieniądze to nie problem

Ukochany Przemuś spóźniał się. Minęła godzina 2, 3 i 4, a on się nie zjawiał. Komórki też nie odbierał, może bateria padła, a może coś się stało?

Jak potoczyła się ta historia? Dowiedz się z najnowszego „Detektywa – Wydanie Specjalne”, którym znajdziesz tekst „Sposób na babcię” autorstwa Barbary Marcinkowskiej.

Więcej ciekawych tematów kryminalnych znajdziesz w najnowszym kwartalniku „Detektyw – Wydanie Specjalne” nr 3/2019 pt. „Chciwość bez granic”. W sprzedaży od 27 sierpnia 2019 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze