Jestem przekonany, że BTK jest nadal częścią naszej społeczności – stwierdził w 1991 roku Mike McKenna, detektyw z Wichita, biorąc udział w trwającej już trzecią z kolei dekadę dyskusji na temat jednego z najbardziej przerażających seryjnych morderców Ameryki.

 Od czasu czterokrotnej zbrodni w domu rodziny Otero, po morderstwo dokonane na Dolores Davis, detektywi spędzili łącznie 100 tysięcy godzin na tropieniu śladów BTK. Dwukrotnie powoływano specjalne brygady robocze. Sprawdzono setki podejrzanych. W zastawione sieci wpadali zupełnie przypadkowi ludzie. Niektórzy z nich trafiali na czołówki gazet i po wypuszczeniu z aresztu grozili policji procesami sądowymi. Redakcje gazet i telewizji otrzymywały „tajemnicze” przesyłki od maniaków, podszywających się pod nieuchwytnego mordercę. W sprawie BTK panował chaos, brak pomysłów i brak wyników.

W tej atmosferze początku lat dziewięćdziesiątych, sprawę seryjnego mordercy z Wichita potraktowano jako jedną z wielu „cold case”. Tak w amerykańskiej kryminalistyce określa się sprawy beznadziejne, już zamknięte z powodu niewykrycia sprawcy, lub nie rokujące żadnych nadziei na ostateczne rozwiązanie. Kilkunastoosobową ekipę zajmującą się BTK zredukowano do zaledwie jednego detektywa, porucznika Kennetha Landwehra, który jednak nie zapowiadał klęski ostatecznej.

 

Szef mi powiedział, że sprawa będzie otwarta aż do wygaśnięcia ostatniego możliwego tropu. Domyślam się, że polowanie na BTK może zająć całą wieczność – powiedział reporterom.

W 1997 roku na pomoc porucznikowi Landwehrowi przybył do miasta Robert Ressler, emerytowany agent FBI, twórca metody sporządzania profilu psychologicznego seryjnych morderców. To jemu przypisuje się również pierwsze zastosowanie terminu „seryjny morderca”. Po przeanalizowaniu wszystkich przypadków zbrodni przypisywanych BTK, oraz głównej porcji materiałów sprawy doszedł on do wielu interesujących wniosków. W jego raporcie, który miał być zweryfikowany przez sensacyjne wydarzenia dopiero w osiem lat później, jest wiele ciekawych ustaleń bliskich prawdy, lecz także całkowicie błędnych.

Robert Ressler zaczął od zaskakującego twierdzenia, że BTK jest prawdopodobnie absolwentem lub nawet profesorem wydziału kryminalistyki Wichita State University. W momencie popełniania pierwszych zbrodni mógł dobiegać co najwyżej trzydziestki, lecz był pewnie młodszy. Czyta głównie literaturę i czasopisma publikujące reportaże o seryjnych morderstwach. Ekspert założył, że ponieważ ostatnie zbrodnie w stylu BTK ustały gwałtownie pod koniec lat siedemdziesiątych, morderca mógł wyjechać na zawsze z miasta, mógł też umrzeć, trafić do więzienia lub zostać osadzony w szpitalu dla psychicznie chorych.

– Jeśli nadal tu mieszka, znów dokona perwersyjnych czynów, przy pierwszej nadarzającej się okazji – stwierdził Ressler. – Idzie za nim zła sława dziwnych zachowań aspołecznych. Człowiek taki jak on chętnie podtruje sąsiadowi piękne róże, lub nawet zabije sąsiada.

Sprawę BTK opisał także John Douglas, drugi po Resslerze w hierarchii najwybitniejszych ekspertów FBI w temacie seryjnych morderców. W jednym z rozdziałów swej książki „Obsession” kilka razy trafił bezbłędnie. Stwierdził, że brak tak zwanych obronnych śladów na rękach ofiar mordercy z Wichita, jest dowodem użycia przez niego rewolweru do sterroryzowania ofiar. Masa szczegółów w listach BTK do redakcji i policji jest dowodem, że sprawca posiada bogatą kolekcję wykonanych przez siebie fotografii z miejsc zbrodni, służących jako materiał do perwersyjnych fantazji. Douglas zwrócił uwagę na słownictwo z żargonu policyjnego w listach BTK, co może być dowodem jego profesjonalnych związków z policją lub tylko fascynacji książkami i czasopismami o tematyce detektywistyczne. Niewykluczone, że posiada odznakę policyjną. BTK mógł nawet podjąć próbę włączenia się do śledztwa na temat swej osoby. Jego arogancja polega na samochwalstwie. Zapewne chętnie by opowiedział o swoich wyczynach, a na miejscu przyszłych zbrodni prawdopodobnie zacznie celowo pozostawiać jakieś drobne ślady.

1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze