Małopolski Wydział Prokuratury Krajowej skierował do krakowskiego sądu akt oskarżenia przeciwko Robertowi J., któremu zarzuca zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem studentki Katarzyny Z. Do zabójstwa dziewczyny doszło w 1998 roku.

Prokuratura kilka razy umarzała postępowanie z powodu niewykrycia sprawcy zbrodni, aż w końcu jesienią 2017 roku za kratki trafił mieszkaniec Krakowa – Robert J.

52-letni mężczyzna do 22 września miał przedłużony areszt tymczasowy, ale teraz akta sprawy znalazły się w sądzie. Jest ich niemało, bo kilka miesięcy temu prowadzący to postępowanie Piotr Krupiński nie krył, że dowody winy sprawcy są w 380 tomach akt.

Robert J. cały czas zaprzecza zarzutom i nie przyznaje się do winy. Jego ojciec uważa, że syn został w tę sprawę wplątany.

– Mam nadzieję, że gdy znajdzie się na wolności wybroni się od stawianych mu zarzutów –  mówi Józef J., ojciec Roberta.

Czy tak długi okres aresztowania był konieczny?

– Moim zdaniem i mojego klienta to zbędny środek zapobiegawczy – nie kryje mecenas Łukasz Chojniak.

Fakt, że prokuratura wysłała akt oskarżenia może oznaczać, że śledczy zdobyli w końcu dodatkowe specjalistyczne opinie biegłych badających włosy ujawnione w mieszkaniu Robert J.

– Zabezpieczyliśmy materiał biologiczny, który z wysokim prawdopodobieństwem pochodzi od pokrzywdzonej – przekazywała kilka miesięcy temu Ewa Bialik, rzecznik prasowy PK. Nieoficjalnie mówiło się, że chodzi o ślady krwi i włosów. By to sprawdzić z łazienki mężczyzny wymontowano wannę ze stelażem. To ważny trop, bo Robert J. stale przekonuje, że nie znał Katarzyny Z.

23-letnia studentka religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyna Z. zniknęła 2 listopada 1998 roku. Dwa miesiące później załoga pchacza barek „Łoś” na Wiśle na krakowskim Zabłociu, poczuła, jak silnik stracił nagle moc. Gdy zaczęli grzebać w maszynerii, wyciągnęli spomiędzy łopat wielki płat skóry.

Dzisiaj wiadomo już, że był to fragment zdjęty przez zabójcę z ciała studentki. Tydzień po wyciągnięciu skóry pracownicy stopnia wodnego na Dąbiu zaalarmowali policję, że w kracie wyłapującej odpadki z Wisły utkwiła ludzka noga. Policjanci przez 19 lat próbowali namierzyć sprawcę zabójstwa. W końcu Robert J. ułatwił im zadanie, bo pojawiał się na cmentarzu, przy grobie Katarzyny Z.. Mężczyzna został zatrzymany w październiku 2017 roku.

Prokurator przedstawił Robertowi J. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu dożywocie.

Źródło: www.gazetakrakowska.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze