Od tragicznego wypadku na ul. Sokratesa i śmierci 33-letniego przechodnia minęło już siedem miesięcy, podejrzany wciąż nie stanął przed sądem. Teraz prokurator zdecydował się zmienić zarzut: kierowca ma odpowiadać nie za wypadek ze skutkiem śmiertelnym, ale za zabójstwo.

Dlaczego? 31-letni Krystian O., zbliżając się do przejścia dla pieszych, znacznie przekroczył prędkość, więc według prokuratora wiedział, że może kogoś zabić i godził się na to. Kierowcy grozi teraz dożywocie.

– Wiemy, że kierowca jechał z prędkością około 130 km/h – mówił kilka dni po wypadku Łukasz Puchalski, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich. – Wiemy, że ślady drogi hamowania widać na co najmniej 30 metrach przed przejściem dla pieszych, co pokazuje, że kierowca widział pieszego. Z uwagi na prędkość, którą w tym miejscu osiągnął, nie był w stanie w żaden sposób zareagować.

Biegli potwierdzili, że Krystian O., który śmiertelnie potrącił tam 33-letniego Adama, jechał z prędkością 136 kilometrów na godzinę, choć dozwolona prędkość w tym miejscu to 50 km/h. Biegli wskazali też, że tuningowany pojazd, którym poruszał się sprawca wypadku był w stanie technicznym niepozwalającym na dopuszczenie do ruchu. Miał m.in. zmodyfikowany układ hamulcowy, zdemontowany czujnik ABS, zmodyfikowany układ kierowniczy i układ zawieszenia.

Źródło: tustolica.pl/Gazeta Wyborcza

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze