O członkach grupy mokotowskiej mówiło się, że stawiali się ponad prawem, byli pewni swej bezkarności i czuli się panami miasta. Siłownia „Paker” (Warszawa, ul. Brygady Pościgowej) cieszyła się zainteresowaniem „chłopców z miasta”, którzy przyjeżdżali tam dopakować swoimi luksusowymi audi, bmw czy volvo.

17 października 2003 roku wbiegło do Pakera trzech zamaskowanych mężczyzn. Jeden z nich przystawił recepcjonistce pistolet do głowy, a dwaj pozostali weszli do sali ćwiczeń i oddali kilkanaście strzałów w stronę Włodzimierza C. „Buły” i Macieja S. „Konika” z gangu żoliborskiego, do którego obaj przeszli po konflikcie z grupą mokotowską. Od roku ich nazwiska znajdowały się na gangsterskiej liście śmierci.

Sprawców nie zatrzymano. Wszystko wskazywało na to, że zlecenie wydała grupa mokotowska, która postanowiła ukarać buntowników.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze