Detektyw 1/2007 | Magazyn Detektyw

ARCHIWALNE WYDANIE

1/2007 (245)

SPIS TREŚCI

OD REDAKCJI

Szanowni Czytelnicy! „Detektyw” ma już dwadzieścia lat! Kiedy z początkiem 1987 roku nasze pismo po raz pierwszy pojawiło się w kioskach, żyliśmy wszyscy w zupełnie innych realiach i warunkach. Nie było Internetu, telefonów komórkowych, a i telefonem stacjonarnym nie każdy dysponował. Informacje do reportaży zdobywaliśmy najczęściej tzw. prywatnymi kanałami, szukając kontaktu i „zaprzyjaźniając się” z przedstawicielami prokuratury, sądownictwa czy ówczesnej milicji. Godziny spędzane na rozmowach z „informatorami”, czy też w sądzie na rozprawach lub nad aktami sprawy, owocowały przejmującymi reportażami, które opisując zdarzenia niekiedy koszmarne, nie epatowały jednak nigdy niepotrzebną brutalnością czy nieobyczajnością. I tak jest do dziś. Zmieniły się natomiast narzędzia pracy – maszyny do pisania zastąpiliśmy komputerami, a korespondencję – w dużym stopniu – prowadzimy pocztą elektroniczną. Przez wszystkie te lata zmieniała się także rzeczywistość wokół nas, a „Detektyw” wraz z nią. Znakiem dzisiejszych czasów jest Internet, dlatego my również, na swojej stronie internetowej www.edetektyw. pl zamieszczamy niemal codziennie najnowsze informacje o bieżących wydarzeniach kryminalno- sądowych. Z każdym nowym wydaniem naszego pisma witamy się z Czytelnikami, starając się rejestrować i przekazywać otaczającą nas rzeczywistość – wprawdzie tę jej ponurą i mroczną stronę, ale przecież będącą nierozerwalną częścią naszego życia. W blisko 300 dotychczas wydanych numerach i kilku tysiącach reportaży, felietonów oraz informacji przedstawialiśmy wydarzenia wstrząsające, niesamowite i nieprawdopodobne, ale także intrygujące i zabawne, bliskie życiu i pouczające. „Detektyw” daleki od nachalnej dydaktyki, nie tylko dostarczał rozrywki, ale przestrzegał przed zagrożeniami i wskazywał sposoby postępowania, aby nie stać się ofiarą przestępców, nieszczęśliwych wypadków czy po prostu własnej niefrasobliwości i braku wyobraźni. W „Detektywie” publikowali swe reportaże najznamienitsi dziennikarze i mistrzowie pióra, parający się tematyką sensacyjno-kryminalną, prawną i społeczną, a także praktycy – sędziowie, prokuratorzy, adwokaci i oficerowie policji. Przez łamy naszego pisma przewinęło się kilkudziesięciu autorów, z których wielu tutaj właśnie rozpoczynało swoją publicystyczno-literacką karierę. Niektórzy z nich na własnej skórze doświadczyli „uroków” pracy reportera policyjno-sądowego. Zdarzało się, że opisywani przez nas przestępcy grozili zza krat więzienia, że gdy wyjdą na wolność, to zrobią porządek z redaktorem X lub Y. Inni z kolei prosili o przysyłanie paczek ze słodyczami, ulubioną kawą, a nawet środkami higieny osobistej i markową wodą toaletową…

Redakcja