Detektyw 12/2015 | Magazyn Detektyw

ARCHIWALNE WYDANIE

12/2015 (352)

SPIS TREŚCI

Od redakcji

Kup pan nerkę. Jestem zdrowy. Mam grupę krwi ARh+. Nie piję, nie palę. Sprzedam nerkę dla ratowania swojej rodziny, toniemy w długach; „Kobieta 39 lat. Sprzedam nerkę. Cena do uzgodnienia. Pilne”. Tego typu ogłoszenia możemy znaleźć w internecie, gdzie kwitnie handel organami. Ceny wahają się od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Organy ludzi młodych są droższe, cena rośnie też gdy grupa krwi jest nietypowa. Największą popularnością cieszą się nerki, szpik kostny i wątroba. Więcej ogłoszeń jest zamieszczanych przez mężczyzn. Wszystko odbywa się bardzo dyskretnie, pierwszy kontakt za pośrednictwem internetu, a potem bezpośrednio. Jednak warto wiedzieć, że handel organami jest w Polsce zabroniony, a ci, którzy umieszczają takie ogłoszenia, muszą liczyć się z konsekwencjami. Każdy kto zamieszcza ogłoszenia o odpłatnym zbyciu lub nabyciu tkanek i narządów do przeszczepu może być ukarany grzywną do 500 zł. Ci którzy za pieniądze pośredniczą w sprzedaży ludzkich organów lub biorą udział w przeszczepianiu takich nielegalnie zdobytych narządów od zdrowego człowieka lub zwłok, mogą trafić do więzienia nawet na 5 lat. Jeśli sprawca czerpie z tego procederu dochód, podlega karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat. Trzeba też pamiętać, że za takie przestępstwo można ponieść tragiczne w skutkach konsekwencje. Do niedawna wydawało się, że to problem, z którym borykają się kraje Trzeciego Świata. Niestety ilość ogłoszeń z ofertą sprzedaży organów jest w Polsce coraz większa. Dla wielu – jak im się wydaje – jest to źródło pozyskania „szybkich pieniędzy”. Zainteresowani jednak zapominają, że przeszczepy za pieniądze są w Polsce zabronione. Ewentualni chętni nie wiedzą, że w naszym kraju takiej nielegalnej operacji, która musi być przeprowadzona w szpitalu, nie podejmie się żaden lekarz. Najczęstszą przyczyną takiej determinacji są podobno długi. Czy to one doprowadzają ludzi do takiej ostateczności?

Monika Frączak