Detektyw 7/2007 | Magazyn Detektyw

ARCHIWALNE WYDANIE

7/2007 (251)

SPIS TREŚCI

OD REDAKCJI

Nasi Czytelnicy. Kiedy w marcowym i kwietniowym numerze „Detektywa” zaprosiliśmy Państwa do wypełnienia ankiety oraz wzięcia udziału w konkursie na hasło reklamujące nasze pismo, nawet nie przypuszczaliśmy, że odzew na tę propozycję będzie tak wielki. Każdego dnia do redakcji przychodził kosz listów, a w nich odpowiedzi na pytania ankietowe, propozycje haseł, a także opinie, uwagi i refleksje, związane zarówno z jubileuszem 20-lecia pisma, jak i z jego przyszłością. Wspólną przyszłością – jak niejednokrotnie podkreślaliście Państwo w odręcznych notatkach na marginesach ankiet oraz w dołączonych do nich listach. „Czytam Was prawie od początku i nie wyobrażam sobie dnia, w którym „Detektyw” mógłby zniknąć z mojego kiosku” – napisał pan Marcin Kowalewski z Gdańska, żartując, że można rozstać się z żoną, ale na pewno nie z ulubionym pismem. Jako „stała i uzależniona od „Detektywa” Czytelniczka” podpisała się pod listem pani Katarzyna Krzyżniewska: „Wasz miesięcznik jest jedynym pismem w Polsce, które kupuję regularnie od 10 lat. Od razu, gdy kupię – czytam, a później złoszczę się, że muszę czekać aż 30 dni na nowy numer”. Jan N owak z Nowej Rudy swoje pierwsze spotkanie z „Detektywem” datuje na 1988 rok. „Wszystkie egzemplarze mam oprawione przez introligatora w twardej oprawie z grubym wydrukiem na okładce – zapewnia. – W sumie są to dwie wysokie sterty oprawionych tomów”. Wzruszające słowa sympatii do naszego pisma przysłała nam również pani Janina M ichalik z Nowego Sącza: „Pamiętam dokładnie ten dzień, 17 czerwca 1987 roku, gdy po raz pierwszy zetknęłam się z „Detektywem”. Jedna z chorych pań w szpitalu, podobnie jak ja, lubiła kryminały i akurat miała ze sobą „Detektywa”. Dzięki niej poznałam Wasze pismo i rozczytałam się w nim na zawsze.” Pan Janusz N owak z Gliwic zaczął kupować „Detektywa”, gdy jeszcze chodził do szkoły i – jak dotąd – nie opuścił żadnego numeru, zaś wszystkie archiwalne „znajdują się w skrzyni w piwnicy”. „Zajmowałem się przez te 20 lat wieloma rzeczami – zwierza się pan Janusz – byłem lotnikiem szybowcowym, tenorem opery i operetki, dziennikarzem oraz fotoreporterem, zaś jedyną stałą rzeczą w moim życiu było słuchanie muzyki i... lektura „Detektywa”. A pan Arkadiusz Malinowski z Ludwichowa zaliczył nas do jednego z „trzech zjawisk, które wprost uwielbia! A są nimi: muzyka hard rock i heavy metal, futbol i właśnie „Detektyw”!”

Redakcja