AKTUALNE WYDANIE

3/2020 (19)

SPIS TREŚCI

Od redakcji

W PRL-u każdy albo prawie każdy kombinował, jak umiał. Jednym z nielegalnych źródeł dochodów był przemyt i pokątny handel. Chętnych na deficytowe towary nie brakowało. Dużą popularnością cieszyły się przede wszystkim artykuły luksusowe i przemysłowe. Na czarnym rynku doskonale sprzedawały się m.in. markowe dżinsy.

Przemyt kwitł m.in. w przygranicznych miejscowościach. Nie jest to specjalnie odkrywcze, ponieważ bliskość granicy stwarzała „naturalne” możliwości. Swoimi prawami rządziły się miasta portowe, ale też Podhale. Doskonałym materiałem na przemytnika był każdy, kto mógł bez problemu przekraczać granicę (młodym Czytelnikom przypominamy, że to wcale nie było takie oczywiste). Na przykład pracownicy linii lotniczych, marynarze, artyści czy sportowcy. Każda z tych grup miała spore możliwości kontaktu z zagranicą. Niektórzy jej przedstawiciele z nich korzystali, dorabiając na przemycie. Wymagało to pewnych umiejętności czy znajomości. Czasem trzeba było „dogadać się” z celnikiem…

W poprzednich numerach opisywaliśmy afery przemytnicze, czy np. to jak „kombinowały” stewardessy. W tym numerze możecie się Państwo dowiedzieć o nielegalnych interesach na Podhalu. A to tylko jeden z dwunastu interesujących tematów. Serdecznie zapraszam do lektury.

Monika Frączak