W 1410 roku trwała wojna między Królestwem Polskim, a zakonem krzyżackim, do którego wówczas należała Brodnica. Miasto było w wyjątkowej sytuacji, bo leżało między Prusami krzyżackimi, a Mazowszem (dlatego zajmowało w planach wojennych szczególną pozycję dla obu stron). Wielki mistrz Ulryk von Jungingen wezwał chorągiew rycerzy ziemi brodnickiej, dowodzoną przez komtura Baldwina Stolla, na miejsce koncentracji wszystkich krzyżackich oddziałów.

Następnego dnia komtur poprowadził swoich rycerzy, ale zanim wyruszył zapowiedział pozostałej na zamku załodze i brodnickim rajcom, że bez względu na to, jaki będzie wynik spodziewanej bitwy z Królestwem Polskim, on wróci do miasta.

Jak wiadomo, do bitwy doszło 15 lipca 1410 roku. Jeszcze tego samego dnia wieść o klęsce wojsk krzyżackich dotarła do Brodnicy. Spodziewano się, że wkrótce w mieście pojawią się wojska zwycięskiego króla. Załoga zamku długo czekała na swojego dowódcę. Ponieważ nie nadjeżdżał wywnioskowano, że prawdopodobnie Baldwin Stoll poległ na polu walki.

Cały czas jednak pokrzepiano się jego obietnicą powrotu do Brodnicy.

Ktoś powiedział, że widział go, jak nocą wjeżdżał na zamkowy dziedziniec. Okazało się, że inni słyszeli na zamkowym moście o północy tętent kopyt bojowego rumaka komtura oraz odgłos ciężkiej zbroi rycerza, jaką nałożył na siebie przed wyruszeniem w drogę. Tak powstała legenda o duchu brodnickiego komtura, który wraca na zamek.

 

Tajemnicze misterium powtarza się każdego roku o północy, z 15 na 16 lipca. Aby ujrzeć zjawę na koniu, trzeba stanąć przy moście brodnickiego zamku i wpatrywać się w fosę. Z unoszącej się nad nią mgły powinien wynurzyć się rosły rycerz, jadący na potężnym rumaku w stronę zamkowego dziedzińca. Kilkukrotnie go okrąża, po czym staje, podnosi przyłbicę hełmu i rozgląda się. Zaraz jednak opuszcza przyłbicę, rusza w kierunku mostu i rozpływa się we mgłach. Po roku ponownie jednak wraca… Rytuał powtarza się już od ponad 600 lat!

Agnieszka Kozak

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze