Rosjanin pokiwał wyrozumiale głową i nie zwracając uwagi na zwiniętego w fotelu pijanego Daultona przedstawił  precyzyjny plan dalszej gry. Chris musi teraz rzucić pracę w TRW Systems i podjąć studia w dobrym college, by specjalizować się w zagadnieniach Rosji i Chin, włącznie z biegłym opanowaniem języków. Po studiach musi mierzyć wysoko i znaleźć dobrą pracę w CIA, Departamencie Stanu lub w innej agencji rządu USA. Wtedy przyjdzie czas, gdy KGB znów nawiąże z nim kontakt.

Tego wieczoru Chris Boyd zrozumiał, że to nie Daulton jest prawdziwą przeszkodą w powrocie do normalnego życia. To agenci sowieckiego wywiadu nigdy nie zezwolą mu na spokój. Mają go teraz w swoich rękach na zawsze. Ciągle będą mu przypominać o kolejnych zadaniach do wykonania. Chcą zrobić z niego „kreta”, agenta ulokowanego w najwyższych kręgach amerykańskiego wywiadu, a może nawet rządu. Został już ich człowiekiem. Zabrnął za daleko, w niebezpieczny zaułek, z którego nie ma już odwrotu.

 

Ostatnia misja

 Kilka miesięcy później, 6 stycznia 1977 roku, Daulton Lee wyruszył do Mexico City z ostatnią misją kurierską. Chris spełnił wszystkie swoje plany, postępując tak, jak mu nakazali Rosjanie. Rozstał się z kompanią TRW Systems i podjął studia rosyjskie w Riverside College, na południowych obrzeżach Los Angeles. Przed pożegnaniem z „Czarnym Sejfem” zdołał jeszcze wykraść dokumentację najnowszego satelity szpiegowskiego typu Pyramider i wykonać z niej mikrofilmy.

Za tę dostawę Daulton spodziewał się od Rosjan co najmniej 50 tysięcy dolarów. Wskutek ostatnich zmian w życiu Chrisa był niemal całkowicie spłukany. Jego żądza gotówki zaćmiła mu zupełnie umysł, gdy agent Boris nie przybył na spotkanie. Łamiąc wszystkie ustalone zasady bezpieczeństwa, z „towarem” w torbie na pasku, zaczął krążyć pod ambasadą ZSRR, uporczywie wpatrując się w okna. Ponieważ nikt z budynku ambasady nie zwracał na niego uwagi, napisał słowo „KGB” na kartce wyrwanej ze słownika, włożył kartkę do pudełka po papierosach i wrzucił je na teren ambasady.

 

Rozpętało się piekło.

Daultona dopadło kilku meksykańskich policjantów, którzy wzięli go za terrorystę z organizacji pro-komunistycznej 23 Września, szukającej wsparcia u towarzyszy radzieckich. Właśnie niedawno zabili oni policjanta, a rysopis mordercy pasował do Daultona. Został zakuty w kajdanki i już prowadzono go do wozu patrolowego, gdy na tę scenę trafiła Eileen Heapy, młoda pracownica ambasady amerykańskiej, składająca tego dnia u Rosjan wizytę roboczą.

Daulton Lee dostrzegł w niej ostatnią deskę ratunku przed meksykańskim więzieniem. Sprowadził  tym na siebie kolejne nieszczęście. Miss Heapy postanowiła wybronić go z opresji, wezwała więc przez telefon dwóch kolegów z ambasady, z których jeden był agentem CIA. Cała grupa eskortowała Daultona do komisariatu policji, gdzie na początek został poddany gruntownej rewizji. Nastąpiła wymowna cisza, gdy Meksykanin otworzył grubą kopertę i zaczął oglądać mikrofilmy pod światło. Gestem przywołał Amerykanów. Ujrzeli dokumenty i wykresy z nadrukiem „Ściśle Tajne”.

 

* * *

Daultona niemal tydzień przesłuchiwali agenci meksykańskich służb bezpieczeństwa. Biciem, podtapianiem w muszli klozetowej i pozbawianiem snu próbowali zmusić go do przyznania się do morderstwa z pobudek politycznych. Tracił już rozum, gdy raptem przekazano go Amerykanom. Niemal rzucił się im w objęcia. Jeszcze przed oficjalną deportacją do ojczystego kraju zeznał agentom CIA i FBI wszystkie szczegóły haniebnych wyczynów Sokoła i Bałwana.

Mniej więcej w tym samym czasie Chris Boyd zwrócił uwagę na nowego studenta, który raptem pojawił się na wykładach i siadał zawsze dwa rzędy tuż za nim. Wychowany wśród agentów i policjantów od razu wyczuł zapowiedź nadchodzącego końca. Jeszcze tego wieczoru po raz ostatni spotkał się z Alaną i po raz ostatni wyznał jej miłość. Następnego dnia wyruszył w góry na pożegnalne polowanie z sokołem, a gdy wrócił do wynajmowanego domku na farmie, wybiegli z niego agenci FBI z wycelowanymi w niego rewolwerami.

– Ty pierd… zdrajco! Szybko mów, gdzie przechowujesz dokumenty!? – krzyczeli jeden przez drugiego.

 

* * *

 Rozprawa przeciwko dwóm młodym szpiegom odbyła się w sądzie federalnym w Los Angeles wiosną i latem 1977 roku, z zachowaniem wymogów jak najdalej posuniętej tajności. Nie ulżyło to jednak wcale rodzicom Chrisa i Daultona, przeżywającym niewiarygodne poniżenie. Reporterzy prasy kalifornijskiej oraz tabloidów o zasięgu krajowym dokopali się do wszystkich drażliwych szczegółów. Wymowa tytułów była jednoznaczna: „Dwóch złotych młodzieńców Ameryki przez dwa lata sprzedawało swój kraj Rosjanom!” O sprawie napisano kilka książek. Powstał też kinowy przebój „The Falcon and The Snowman” w reżyserii Johna Schlesingera, z młodym Seanem Pennem w roli Daultona.

Sokołowi i Bałwanowi groziła kara śmierci. Spowodowane ich działalnością straty dla bezpieczeństwa narodowego USA i stosunków z innymi krajami uznano za największe od zdrady małżeństwa Rosenbergów, którzy dostarczyli Rosjanom skradziony przepis na bombę atomową. Prezydent Jimmy Carter odtajnił program szpiegostwa satelitarnego, który od dwóch lat nie był już dla Rosjan tajemnicą. Prokuratorzy domagali się dla Chrisa i Daultona najwyższego wymiaru kary. Natomiast ich obrona usiłowała pomniejszyć rozmiar strat. Sokół i Bałwan, od tak dawna przyjaciele, a od kilku lat partnerzy w szpiegowskim biznesie, obciążali się nawzajem odpowiedzialnością za fatalne decyzje.

Wyrok na Daultona Lee zapadł 18 lipca 1977 roku. Jako recydywista, ścigany listami gończymi za przestępstwa narkotykowe, otrzymał dożywocie. W dwa miesiące później Chris Boyd został skazany na 40 lat więzienia. Wytrzymał trzy lata; w styczniu 1980 roku podjął udaną próbę ucieczki i żył na wolności 19 miesięcy. Po schwytaniu władze dopisały mu do wyroku kolejne trzy lata. Odtąd pędził jednak życie wzorowego więźnia, dzięki czemu w marcu 2004 roku otrzymał przywilej zwolnienia warunkowego. Odsiedział 25 lat. Wyszedł na wolność jako posiwiały 50-latek i wkrótce potem ożenił się ze znacznie młodszą Cait Mills, asystentką z kancelarii prawnej. O pięć lat wcześniej wyszedł na wolność Daulton Lee i otrzymał od razu pracę asystenta aktora Seana Penna, który grał jego postać we wspomnianym przeboju filmowym.

Dwaj przyjaciele i partnerzy w szpiegowskiej aferze z czasów zimnej wojny nie utrzymują dziś ze sobą żadnych kontaktów. Zachowują się tak, jakby tamto życie było tylko upiornym snem.

Tadeusz Wójciak

 

< 1 2

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]