Niektórzy odradzali Kalitom dociekliwość, bo przecież życia to nikomu nie wróci. Doszło do tego, że nawet otrzymywali anonimy: „Zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Tak zrujnowała was, cóż wam pozostało? (…) Zrobiliście rozwód w rodzinie. Diabeł wszedł w waszą rodzinę, nie pozostawił wam nic. Jak twierdzą, wasze dzieci same podeszły pod pekaes (…). Pan Bóg miłosierny. Dlatego i wy nie bądźcie niemiłosierni. Bądźcie dobrzy”.

Kalitowie byli przekonani, że to nie był nieszczęśliwy wypadek. Nawet jeśli by tak było, to dlaczego Krysia miała opuszczoną dolną część ubrania? Ten fakt zignorowali śledczy. Co im się dziwić, skoro nawet anatomopatolog nie zauważył podczas sekcji zwłok, że ofiary, oprócz śladów przejechania przez pojazd, mają jeszcze inne obrażenia.

 

Wreszcie po wielu miesiącach śledztwa ustalono najbardziej prawdopodobny przebieg zdarzenia i okoliczności śmierci Krysi, Staszka i Miecia.

Zaczęło się wiele lat wcześniej

Aby zrozumieć sprawę, trzeba wrócić pamięcią do zdarzeń sprzed wielu lat. Jan Roj, dziadek Krystyny i Miecia, swego czasu przyczynił się do publicznego aresztowania Jana Sojdy. Rzecz miała miejsce podczas zabawy tanecznej, więc wszyscy uczestnicy słyszeli, o co chodzi. Janek nie stawił się na czas w celu odbycia zasądzonej mu kary 8 miesięcy więzienia za gwałt na dziewczynie, z którą pasł krowy, więc trzeba było siłą doprowadzić go do aresztu. Sojda co swoje odsiedział, ale o publicznym upokorzeniu nie zapomniał.

Gdy wyszedł na wolność, doszło do zastrzelenia kilkunastoletniego Mariana – syna Jana Roja… Do chłopca w obecności Sojdy, właściciela broni, strzelał jego znajomy – Jan R. Milicji powiedział, że chciał zastrzelić psa, a nie chłopaka. Mundurowi „kupili” takie tłumaczenie. Mężczyzna trafił za kratki na rok, po wyjściu z więzienia zginął w niewyjaśnionych okolicznościach…

Później było wesele Krysi Kalitówny. Kolejny dyshonor dla Sojdy. Jego siostra – Helcia Adaś, została oskarżona o kradzież jedzenia, a potem cała wieś o tym gadała. Stare rany odżyły na nowo. Doszła do tego złość na Roja z powodu utrudniania przejęcia przez Jana formalnego przewodnictwa wsi.

Wojciech Gantowski

Kolejna część opowieści o tej poruszającej zbrodni już jutro!

 

< 1 2

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze