Choć proceder ten już od kilkunastu lat jest ścigany karnie, funkcjonariusze każdej wiosny otrzymują zgłoszenia o tym, że gdzieś wypalane są łąki, pastwiska, nieużytki, rowy, pasy przydrożne, szlaki kolejowe, trzcinowiska i szuwary. 

Wypalanie traw przynosi straty w przyrodzie i zagraża człowiekowi. Dym pochodzący z wypalania jest niebezpieczny nie tylko z powodu zatruwania powietrza. Niezależnie od olbrzymich strat w środowisku, wzniecanie pożarów niesie realne niebezpieczeństwo dla ludzi. Dym z palących się pozostałości roślinnych może ograniczać widoczność kierowcom poruszającym się po drogach, w skrajnych przypadkach przyczyniając się do zaistnienia wypadków drogowych. Niekontrolowany, podsycany wiatrem ogień może łatwo przenieść się na zabudowania czy tereny leśne, powodując duże straty, ale też  stwarzać zagrożenie dla osób, które go wzniecają: może dojść do poparzeń, a nawet śmierci człowieka.

Wypalanie traw jest czynem ściganym prawnie. Podpalaczowi może grozić kara grzywny finansowej lub areszt.

Jeżeli wypalanie skutkowałoby pożarem i wynikającymi z nich znaczącymi stratami finansowymi, które mogły zagrozić życiu lub zdrowiu wielu osób, kara może sięgnąć nawet pozbawienia wolności do 10 lat.

MF

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze