Policja nakłada wysokie kary na osoby nie przestrzegające obostrzeń. Na przykład 12 tys. zł zapłaci mężczyzna, który jechał rowerem po Bulwarze Kurlandzkim w Krakowie i kobieta, która tam spacerowała.

Identyczne nałożono, wobec dwóch kobiet, które tego dnia nie zastosowały się do zakazu korzystania z Parku Dąbie w Krakowie i spacerowały tam bądź siedziały na ławce.

– To naprawdę nie jest czas na realizację swoich pasji i planów treningowych. To czas wyrzeczeń dla nas wszystkich – powiedział Komendant Główny Policji, zapytany, czy kary nie były zbyt surowe.

Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk powiedział w środę w „Gościu Wydarzeń”, że o wysokości kary decyduje policjant, który każdy przypadek rozpatruje indywidualnie.

Szef KGP zwrócił uwagę także na fakt, że reżimu izolacji trzymają się nawet gwiazdy świata sportu i inni, dla których trening jest stałym elementem codzienności.

– Takie rzeczy jak bieganie i rower można odłożyć na bok. Sam jestem zapalonym rowerzystą, od miesiąca przesiadłem się na trenażer i staram się tę aktywność realizować w miejscu zamieszkania – dodał.

Przyznał, że na temat biegania rozmawiał z Głównym Inspektorem Sanitarnym. – Osoba, która biegnie chodnikiem, cały czas oddycha ustami, a więc przyjmuje więcej mikrokropelek, które krążą w przestrzeni, ale i więcej ich wydziela – podkreślił.

Szymczyk zastrzegł jednak, że kary uniknie ktoś, kto podróżuje rowerem do pracy:

– To jest wręcz wskazane, gdy chcemy, by środki komunikacji były w miarę puste – ocenił.

Źródło: www.polsatnews.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze