Obecnie na polskim rynku istnieje kilka firm zajmujących się sprzedażą różnego rodzaju związków chemicznych, w tym m.in. arszeniku czy cyjanku.

Klientami są głównie uczelnie, szkoły i firmy, ale sprzedaż osobom prywatnym też jest prowadzona, tyle, że za odpowiednio większą opłatą. Jeden gram cyjanku może kosztować grubo ponad tysiąc złotych. A jeśli chcemy, aby przesyłka dotarła do nas w przyśpieszonym tempie, musimy do tej kwoty doliczyć jeszcze kilkaset złotych. Co prawda procedura sprzedaży takich substancji przewiduje, aby kupujący podał cel użycia danej substancji, a także zaświadczył, że nie zamierza użyć jej w celach niezgodnych z prawem, jednak dane te zazwyczaj nie są w żaden sposób weryfikowane.

Przy ciężkim zatruciu cyjankiem zgon może nastąpić w ciągu kilku minut.

Dla człowieka śmiertelną dawką jest 200-300 mg cyjanku. Przez wiele lat sprzedaż cyjanku potasu była w Polsce zakazana. Sprzedaży zakazywała ustawa o substancjach chemicznych z 1967 roku. Według tej ustawy aby nabyć truciznę, konieczne jest zezwolenie. Ustawa przestała obowiązywać w 2002 roku. Dwa lata później jakiejkolwiek sprzedaży cyjanku potasu prywatnemu konsumentowi zakazało rozporządzenie ministra gospodarki i pracy. W 2010 roku polskie regulacje zostały zakwestionowane przez Komisję Europejską, bo przepisy wspólnotowe nie ograniczają sprzedaży cyjanku potasu odbiorcom indywidualnym. Od tego czasu sprzedaż cyjanku jest w Polsce legalna. Truciznę może nabyć każdy.

Podczas II wojny światowej wielu szpiegów nosiło na szyi specjalne fiolki z cyjankiem, który mogli zażyć w razie dekonspiracji.

Po zażyciu trucizny następuje porażenie ośrodka oddechowego, a następnie zatrzymanie czynności serca i zgon.

Pigułka z cyjankiem (czyli solą potasową kwasu cyjanowodorowego) była też ostatnią pigułką, jaką połknęła Eva Braun, żona Hitlera oraz najprawdopodobniej on sam.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze