Około godziny 23,

31 października 1980 roku, jeden z pacjentów szpitala psychiatrycznego w miejscowości Grupa Górna (koło Świecia) przybiegł do pielęgniarek krzycząc, że się pali.

Personel nie uwierzył mężczyźnie, aż nagle jedna z pielęgniarek poczuła zapach dymu. Gdy przyjechała straż palił się już strych i trzecie piętro. W pożarze zginęło 55 pacjentów tej placówki. 26 osób zostało rannych.

Z ustaleń prokuratury wynikało, że przyczyną pożaru była „nieszczelność przewodu kominowego, niedostrzegalna nawet dla najbardziej doświadczonego kominiarza”. Pacjenci mieli niewielkie szanse na przeżycie, ponieważ ratownikom brakowało podstawowego sprzętu (latarek, hełmów, noszy), a niektórzy z nich ledwo trzymali się na nogach. Wreszcie zabrakło także wody… Cała akcja od początku została skazana na niepowodzenie.

Szpitala po pożarze nie odbudowano. Może to i dobrze, bo było to wyjątkowo przygnębiające miejsce, przypominające raczej więzienie niż lecznicę. W pokojach było tak ciasno, że pacjenci nie mieli miejsca na szafki. Cały swój dobytek musieli trzymać na łóżkach. Liczba personelu była skandalicznie mała, a ich kwalifikacje też pozostawiały wiele do życzenia. Jednak podczas pożaru wykazali się sporą odwagą. Pielęgniarki wbiegały do środka i szukały chowających się po kątach, przerażonych pacjentów. Bez szans byli ci, którzy też przed pożarem zostali przywiązani do łóżka pasami (niestety często stosowano takie praktyki).

Pożar stał się dla Jacka Kaczmarskiego inspiracją do napisania piosenki „A my nie chcemy uciekać stąd”. Wkrótce powstała także muzyka do utworu, stworzona przez Przemysława Gintrowskiego. Najbardziej znane wykonanie zaśpiewał Jacek Wójcicki w filmie „Ostatni dzwonek”.

MF

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze