Kiedy się obudziłem, stali nade mną policjanci. Skuli mnie, nie pozwolili się ubrać. Zostałem zawieziony do szpitala, gdzie pobrali mi wyskrobiny spod paznokci na badanie DNA. Nie wiem, komu to potrzebne. Na przesłuchaniu zażądałem tłumacza języka angielskiego, ale on nie dyktował do protokołu tego, co mówiłem. Ta kobieta kłamała w żywe oczy. Ja bym nigdy nie zmusił kobiety do seksu oralnego, to jest niemoralne…

Policjant musiał kilka razy prosić o powtórzenie doniesienia. Dziewczęcy głos był cichy, rozedrgany płaczem:

Zgwałcił mnie, teraz śpi. Nie mogę uciec, bo jestem zamknięta.

Był też problem z podaniem adresu. Osoba, która zatelefonowała na posterunek w Rybniku, nie wiedziała dokładnie, gdzie się znajduje. Do domu, w którym spotkało ją nieszczęście, przyjechała taksówką. Trochę trwało, zanim dyżurny funkcjonariusz namierzył adres. Był zimny, marcowy ranek 2013 roku. Kiedy policyjny radiowóz zbliżał się do budynku, 16-letnia Ewa Barszcze stała w uchylonym oknie na piętrze. Pokazała klucz, który znalazła, chyba od głównych drzwi do domu. Nadal nie mogła wyjść z pokoju, gdzie uwięził ją zmorzony pijackim snem mężczyzna.

Zrzucony na chodnik klucz nie pasował do zamka, ale odgłosy obudziły lokatora na parterze. Okazał się nim, pochodzący z Turcji, właściciel restauracji na jednym z osiedli Rybnika. Wraz z drugim nocującym tam Turkiem, sforsowali drzwi do pokoju, w którym kuliła się rozdygotana nastolatka. Miała podartą bluzkę i zerwane ramiączko stanika. Ten, który ją uwięził, spał na tapczanie całkiem nagi. Właściciel restauracji powiedział, że jest to jego rodak, który niedawno przyjechał do Polski z Anglii. W drugim pomieszczeniu, usytuowanym w amfiladzie, spał w ubraniu chłopak o słowiańskich rysach.

– To Krzysiek, mój szkolny kolega – powiedziała Ewa. – Kilka razy chciałam go obudzić, żeby mnie ratował, ale on leżał jak kłoda.

Nie pomogło szarpanie za rękaw przez policjanta. Polak bełkotał coś po pijanemu, nie otwierając nawet oczu. Funkcjonariusze zostawili go w spokoju i zajęli się nagim Turkiem. Kazali mu się ubrać i w kajdankach wyprowadzili do radiowozu.

W tym czasie dziewczyna została odwieziona do szpitala na badanie ginekologiczne. Po stwierdzeniu, że rzeczywiście została zgwałcona, podano jej lek poronny i coś na uspokojenie. Z uwagi na obrażenia narządów rodnych dostała też antybiotyk. Nastolatka zgodziła się na przesłuchanie w obecności psychologa, ale bez matki.

 

Twardy sen Krzycha

 Tego fatalnego ranka, dziewczyna wyszła z domu o godzinie 5.40. Była uczennicą pierwszej klasy szkoły zawodowej i miała praktykę w piekarni. Nie bardzo jednak chciało jej się pracować. Gdy więc spotkała na ulicy 20-letniego Krzyśka, chętnie zgodziła się na propozycję wypicia piwa w otwartym całą dobę pubie.

Tam przysiadł się do nich znajomy Krzysztofa. Kolega Ewy mówił, że jest Anglikiem tureckiego pochodzenia.

Tak wcześnie rano raczej nie miałam ochoty na piwo – zeznała nastolatka – ale do piekarni też się nie wybierałam. Kiedy ten Turek o imieniu Artur zaproponował, abyśmy pojechali do niego pogadać, zgodziłam się, bo na dworze było zimno i chciałam gdzieś przeczekać te trzy godziny praktyki przed lekcjami.

W domu Turek zakazał im chodzenia, bo podłoga skrzypi, a na parterze śpi jego wuj, właściciel restauracji. Najlepiej będzie, jeśli usiądą na tapczanie, a on przyniesie z kuchni jakiś alkohol.

Wypiłam tylko kieliszek – zeznała dziewczyna. – Krzysiek z Arturem całą butelkę. Ten Turek jeszcze coś podawał do popicia wódki, ale ja już niczego nie brałam do ust. Krzych szybko zasnął. Pamiętam, że była godzina 6.30, bo spojrzałam na zegar w komórce i pomyślałam, że mogłabym jeszcze zdążyć na praktykę. Ale musiałabym się tłumaczyć przed kierownikiem zmiany i odpracowywać spóźnienie, więc zrezygnowałam.

Dziewczyna opowiedziała, co wydarzyło się później. Kiedy Krzysztof padł nieprzytomny na wersalkę, Artur nakazał, żeby przeszli do drugiego pokoju i nie przeszkadzali mu w drzemce. Komunikowali się na migi, ponieważ dziewczyna nie znała angielskiego. W drugim pomieszczeniu też nie było innych mebli, tylko tapczan. Kiedy usiedli, Turek oparł rękę o jej nogę, ale go odepchnęła. Wtedy ją przewrócił, uderzyła głową o drewniane oparcie. Ściągnął jej spodnie, a ona nie była w stanie się bronić. Dwa razy zdzielił ją pięścią w twarz. Kilka razy wołała Krzyśka, ale on nie reagował, nadal spał. Żeby umilkła, mężczyzna ściskał ją za gardło. Podczas brutalnego stosunku cały czas mimowolnie uderzała głową o poręcz. Kiedy skończył, uciekła do łazienki.

Po chwili przyszedł tam. Robił miny, że przeprasza, bił się w piersi puszką po piwie. Chciała uciekać, ale drzwi były zamknięte na klucz. Znów pobiegała do śpiącego kolegi. Ściągnęła go na podłogę, ale ten spał dalej. Chwilę później pojawił się Turek.

Zerwał ze mnie stanik i resztę ubrania – mówiła nastolatka. – Chciał, żebym robiła to, co mi każe. Ja się nim brzydziłam, zaciskałam wargi. Na szczęście to nie trwało długo, bo on był pijany, przewrócił się i usnął. Wtedy znalazłam mój telefon, który wcześniej schował, zadzwoniłam do mamy. Nie odbierała, choć łączyłam się kilka razy. Bałam się, nie wiedziałam, co robić, bo Krzysiek nadal spał jak zabity, a Turek mógł za chwilę się obudzić. Zadzwoniłam na 112. Powiedzieli mi, że zaraz przyjadą, żebym tak głośno nie płakała. Trochę się uspokoiłam. Jeszcze raz przeszukałam pokój i znalazłam klucz.

1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze