Byłem w jej rękach

Przesłuchano podejrzanego mężczyznę, który w rzeczywistości nie miał na imię Artur, tylko Ali. Od razu zażądał adwokata z urzędu.

Ali Z. twierdził, że od 17 lat jest obywatelem brytyjskim, ale w Anglii, gdzie ma żonę i córkę, ostatnio był w 2008 roku. Do Polski przyjechał na miesiąc. Przekonywał, że nie zgwałcił dziewczyny, a współżyła z nim dobrowolnie. Nie zamykał pokoju na klucz. Mogła wyjść w każdej chwili, do czego ją namawiał, bo po całonocnym siedzeniu w pubie chciało mu się spać.

Ewy wcześniej nie znał. Siedział w barze, kiedy koło północy zaczepił go młody Polak, który szukał towarzystwa do wódki. Obiecywał, że się zabawią, bo jest z nim kobieta.

Dałem się namówić. Spędziliśmy przy stoliku kilka godzin. Kiedy rano zamykali pub na sprzątanie, zaproponowałem, żebyśmy pojechali do domu mojego wuja, restauratora. U niego w kuchni zawsze jest pod ręką alkohol, to poprawimy. Dziewczyna zgodziła się bardzo chętnie. Potem ten Polak, gdy zorientował się, że na piętrze są jeszcze inne puste pokoje, zapytał, czy mógłby zostać z Ewą sam na sam. Ja się zgodziłem, bo miałem wtedy ochotę wyłącznie na sen. Po 20 minutach ta kobieta przyszła do mnie. Powiedziała, że Krzysztof całkiem odjechał, a jej było ciasno na jednoosobowym tapczanie. Zapytała, czy może położyć się koło mnie? Zdjęła ubranie i zaczęła się do mnie dobierać.

Po seksie, z którego niewiele pamiętam, robiłem, co mi kazała, ale ogólnie było super. Poszła sprawdzić, co z tym chłopakiem. Ja wreszcie zasnąłem. Obudziło mnie pieczenie w oczy, to policjant prysnął mi na twarz gazem pieprzowym. Na rękach miałem kajdanki. Chciałem policji wytłumaczyć, co się stało, ale usłyszałem: „zamknij się”.

Zostałem uderzony, mam chyba wyłamany kciuk. Do radiowozu powlekli mnie ubranego tylko w slipy. Kiedy na komendzie dostałem wreszcie swoje ubranie, okazało się, że z kieszeni zginął mi portfel z 1300 euro.

Zatrzymany obcokrajowiec nie chciał, aby o tym, co się zdarzyło, została powiadomiona ambasada brytyjska. Wyjaśnienia podejrzanego nie znalazły potwierdzenia w zeznaniach innych przesłuchiwanych osób. Wuj Alego zdziwił się, słysząc, że jego krewny miał jakieś pieniądze.

On przyjechał do Polski bez grosza, nie miał nawet portfela. Zgodziłem się, aby pracował w moim pubie. Zapłaciłem mu za kartę pobytu i zapewniłem dach nad głową, ale on do roboty miał dwie lewe ręce.

Ewa Barszcze zaprzeczyła, że była z Turkiem w pubie od północy. Poznała go rano, kiedy szła do piekarni. Krzysztof niczego nie pamiętał. Otworzył oczy dopiero po południu. Bardzo bolała go głowa.

W tym alkoholu musiało coś być – twierdził. – Kiedy wreszcie się obudziłem, nie mogłem ustać na nogach, zataczałem się. Nigdy dotąd tak się nie czułem po wódce. W czasie ponownego przesłuchania Ali Z. nie miał już wątpliwości, że to Ewa ukradła mu pieniądze. Zaprzeczał, aby w czasie zbliżenia seksualnego mogła uderzać głową o drewniane oparcie tapczanu. To było łóżko polowe. Jeśli chodzi o zerwane ramiączko – ona sama podarła na sobie bieliznę, tak się jej spieszyło do seksu.

Sprostował też wcześniejsze wyjaśnienie: nie ma angielskiego paszportu, tylko dokument podróżny.

Sprawdzono umeblowanie w domu wuja podejrzanego – nigdzie nie było łóżek polowych, same wersalki z drewnianymi podłokietnikami.

Podczas kolejnego przesłuchania Turek zmienił wyjaśnienia. Twierdził, że nie miał z nastolatką kontaktu płciowego, bo choć rozebrała się do naga, odrzucił jej zaloty.

Za absurdalne uznał podejrzenia, że dziewczyna wzywała swego kolegę na pomoc. Pomieszczenia w domu wuja są bardzo akustyczne, na pewno jej krzyk byłoby słychać na parterze i ktoś z dołu pospieszyłby gwałconej z pomocą.

Muhsin B., właściciel tureckiej restauracji, odciął się od swego krewnego. – Położyłem się spać o godzinie 4.30, po całonocnym staniu za barem – zeznał. – Byłem tak zmęczony, że pewnie nie obudziłyby mnie nawet wystrzały z armaty. Podobnie brzmiało zeznanie innego lokatora domu, który też odsypiał nocny dyżur w pubie.

 

Rodacy się odcięli

Zamknięty w areszcie Ali pisze listy – po turecku. Jeden z nich adresowany do kogoś, kogo nazywa bratem Machmudem, brzmi:

„Jak wiesz, od 3 miesięcy jestem w więzieniu. Nie wiem, co się dzieje, nic z tego nie rozumiem. Na posterunek zostałem zabrany z łóżka, kiedy spałem. Rozpylili gaz pieprzowy, skuli kajdankami, nie pozwolili się ubrać. Miałem na sobie tylko majtki. Możesz sobie wyobrazić, jak wyglądałem na ulicy w połowie marca. W więzieniu, nie dali mi ubrania. Nie mam pieniędzy, nawet na znaczek pocztowy.

Mój adwokat z urzędu, to kobieta, nie mam z nią kontaktu. Azzam się nie odzywa, to znaczy, że nie mam przyjaciół. W więzieniu jak nie masz kawy czy papierosów, nikt cię nie pozdrowi. Osadzeni patrzą na mnie źle. Już się rozniosło, że zostałem aresztowany na skutek doniesienia kobiety. Nikogo nie obchodzi, że to ona chciała seksu.

Bracie Machmud, mam prośbę, znajdź mi adwokata za pieniądze i jakiś adres zamieszkania w Polsce. Na wuja nie mogę liczyć. Kiedy wyjdę, wszystko oddam. Wiem, że twoja sytuacja ekonomiczna nie jest dobra, ale przyślij mi paczkę, może być do 5 kg”.

 

List do żony w Anglii

„Witaj kochana. Jak się masz? Wiem, że jesteś na mnie bardzo zła, tak długo się nie odzywałem. Teraz jestem w Polsce. Aresztowany. Przysięgam na naszą córkę Aysu i zmarłą matkę, że jestem niewinny. Błagam cię, niech mój ojciec o niczym się nie dowie. Nie wyjaśniaj niczego Aysu, jak zajdzie taka potrzeba, nie pozwól jej na używanie komputera, tam może być informacja o mojej sprawie.

Od 3 miesięcy i 11 dni nie mam pieniędzy nawet na znaczek pocztowy. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś uda mi się napisać do was list.

Z aresztowaniem było tak: mam kolegę Polaka. On też jest bezrobotny. Planowaliśmy, że razem przyjedziemy do Londynu. 8 marca ten kolega zadzwonił do mnie i zapytał, gdzie jestem. Odpowiedziałem, że na grillu, jak chce, niech przyjedzie. Potem poszliśmy z całym towarzystwem na dyskotekę, wypiłem 3 szklanki whisky. Moi znajomi byli ze swoimi dziewczynami, ja sam. Rano zaprosiłem ich do domu pewnego Turka, gdzie jest kilka wolnych pokoi. Bardzo chciało mi się spać, więc od razu się położyłem. Obudziła mnie jakaś Polka, której nigdy przedtem nie widziałem. Nie rozumiałem, czego chciała. Miała na sobie tylko spodenki i stanik. Położyła się koło mnie, zaczęliśmy się całować. Przysięgam, nie ściągnąłem z niej spodni, nie było seksu. Po pewnym czasie ona poszła do kolegi, który był w pokoju obok. Co działo się później, nie wiem. Kiedy się obudziłem, stali nade mną policjanci. Skuli mnie, nie pozwolili się ubrać. Zostałem zawieziony do szpitala, gdzie zabrali mi wyskrobiny spod paznokci na badanie DNA. Nie wiem, komu to potrzebne. Na przesłuchaniu zażądałem tłumacza języka angielskiego, ale on nie dyktował do protokołu tego, co mówiłem. Ta kobieta kłamała w żywe oczy. Ja bym nigdy nie zmusił kobiety do seksu oralnego. Znasz moje poglądy, to jest niemoralne”.

< 1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]