Był to kolejny termin rozprawy. Już czwarty. Na poprzednich oskarżony się nie pojawiał. Przychodziły za to pisma ze szpitala psychiatrycznego, z zaświadczeniem, że się leczy. Tym razem przyszedł. Po korytarzu kręciło się sporo osób. W tym miejscu nikt nie czuł się niebezpiecznie. Tymczasem nagle w korytarzu rozległ się krzyk. Młoda kobieta płakała z bólu, gdy ubranie zaczęło wtapiać się w jej ciało…

Postawny, krótko ostrzyżony mężczyzna, 22 sierpnia 2016 roku wszedł na piąte piętro łódzkiego sądu. Wcześniej, jak każdy, 51-letni Wiktor R. musiał przejść przez bramki wykrywające metal. Zachowywał się normalnie, nie wzbudził podejrzeń. Szedł w swoją stronę – do wyznaczonej sali. Spokojny, opanowany.

Kiedy na jego piętrze pojawia się wyjątkowo atrakcyjna kobieta, podchodzi do niej spokojnym krokiem. Ona tego nie widzi. Jest odwrócona do niego tyłem. Nikt nie zwraca uwagi na tę scenę. Nagle Wiktor wykonuje jakiś dziwny ruch. Jeszcze nie wiadomo, co się stało. Kobieta zrywa się i biegnie. Chyba w stronę łazienki. Wzbudza to zainteresowanie innych ludzi. Takie nerwowe zachowanie, coś odbiegającego od schematu, mimo że te mury niejedno widziały i słyszały. Wiktor też na nią patrzy. Ignoruje zakaz palenia, wyciąga papierosa, podpala i zaciąga się dymem. Po chwili sięga po telefon i wybiera numer do kolegi.

– Powiedz mojej matce, że zatrzymała mnie policja – mówi do słuchawki.

Rozłącza się, wygodnie rozsiada i mówi do znajdujących się w pobliżu osób:

Proszę jej powiedzieć, że to pierwsza z czterech kar, które dla niej zaplanowałem.

Jak zakończyła się ta dramatyczna historia czytaj w najnowszym „Detektywie – Wydanie Specjalne”.

Więcej ciekawych i intrygujących tematów kryminalnych znajdziesz  w najnowszym kwartalniku „Detektyw Wydanie Specjalne” nr 4/2018 w sprzedaży od 4 grudnia 2018 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze