Więzienie w Rawiczu, nazwane polskim Alcatraz, działa nieprzerwanie od 196 lat. Po drugiej wojnie światowej odnotowano kilka udanych ucieczek z tego więzienia. Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza jedna z nich. Ta, która skończyła się dobrowolnym powrotem za kraty.

Pierwsze drewniane więzienie w Rawiczu powstało we wsi Sierakowo na tzw. „surowym korzeniu” (czyli od podstaw) w 1638 roku, wkrótce po założeniu miasta przez Adama Olbrachta Przyjmę-Przyjemskiego, oboźnego wielkiego koronnego, kasztelana gnieźnieńskiego i kaliskiego, hrabiego na Miejskiej Górce, barona Osiecznej. Ponieważ Rawicz leżał na ważnym szlaku handlowym z Poznania do Wrocławia, szybko zaczął się bogacić. Najprawdopodobniej w ratuszu, przed którym stał pręgierz do wymierzania kary chłosty, znajdował się drewniany areszt, zbudowany już w rok po założeniu miasta, czyli w roku 1639. Gdy w połowie XVIII wieku zbudowano murowany ratusz, o areszcie także nie zapomniano, tyle że z murowanych cel trudniej było uciec.

Areszty te służyły głównie do trzymania przestępców skazanych na doraźne wymierzanie kary chłosty. Właściwe więzienia były nieliczne i znajdowały się najczęściej w wieżach zamkowych lub ratuszowych, przy czym najcięższą karą było zamknięcie w lochu wieży.

Więźnia spuszczano na linie przez otwór w suficie do piwnicy pozbawionej okna. W pomieszczeniu była tylko wiązka słomy. Raz dziennie, także przez otwór w suficie, podawano mu jedzenie. Potrzeby osobiste skazany załatwiał w pomieszczeniu, w którym przebywał, a było ono sprzątane… raz na rok!

Nic dziwnego, że wilgoć, warunki higieniczne i wszechobecne szczury szybko niszczyły zdrowie skazańca.

 

W celach franciszkanów

Dzisiejsze, słynne na całą Polskę, więzienie w Rawiczu powstało w latach 1818-1820 na mocy decyzji władz zaboru pruskiego, w budynku zlikwidowanego klasztoru Franciszkanów Braci Mniejszych (tzw. kasata pruska z 30 października 1810 roku). Od 15 grudnia 1820 roku więzienie działało jako Dom Kary i Poprawy. Osadzano w nim mężczyzn skazanych na kary od roku do 15 lat więzienia. Początkowo przebywało tam 450 skazanych, którzy zajmowali wszystkie cele. W 1842 roku, Dom Kary i Poprawy przekształcono w Królewski Instytut Kar, czyli ciężkie więzienie, w którym były karcery, chłosta, kara milczenia i przymusowa praca. W dodatku cele były niskie, gdyż przystosowane do życia zakonnego w XVII wieku, kiedy ludzie byli znacznie niższego wzrostu niż dwa wieki później. W roku 1890, w Rawiczu, przebywało już 1335 skazańców i wtedy — ze względu na kolosalne przeludnienie — władze pruskie wybudowały nowy pawilon, tzw. czerwony, który otworzono i oddano do użytku w 1910 roku.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i Powstaniu Wielkopolskim, Rawicz znalazł się w granicach Rzeczypospolitej. Wykorzystano wówczas pruskie doświadczenia i utworzono w budynkach dawnego pruskiego więzienia jedno z najcięższych więzień w Polsce. Oprócz skazanych za przestępstwa pospolite (nawet na dożywocie), trzymano tu więźniów politycznych. Za działalność komunistyczną siedział tam w drugiej połowie lat 30. Bolesław Bierut, który gdy doszedł w Polsce do władzy, nie zawahał się trzymać w Rawiczu swoich politycznych wrogów — oczywiście tylko tych, których łaskawie utrzymał przy życiu.

 

W czasie wojny Rawicz był wcielony do Rzeszy, a więzienie służyło władzom okupacyjnym. Było to tzw. „więzienie ciężkie” (Zuchthaus), przeznaczone dla mężczyzn skazanych na długoterminowe kary pozbawienia wolności i obozu karnego. Rawicz stał się miejscem eksterminacji Polaków – jak podają źródła, co czwarty osadzony zmarł tam na skutek brutalności strażników.

 

Pod zarządem NKWD i MBP

W styczniu 1945 roku, obiekt został przejęty przez NKWD i pozostał w jego rękach (przynajmniej częściowo) aż do maja 1945 roku. Potem jako „centralne więzienie” podporządkowane zostało Departamentowi Więziennictwa i Obozów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Od maja 1945 roku w Rawiczu umieszczano przede wszystkim przeciwników władzy ludowej, a wiadomo, że pod tym terminem rozumiano bardzo wiele…

O ile w okresie zarządu NKWD zdarzały się ucieczki z Rawicza, i to nawet po kilkanaście osób naraz, to od wiosny 1945 roku strażnicy związani z MBP wykonywali swoje obowiązki znacznie staranniej.

Przez wiele lat nikt nie uciekł z Rawicza, a więzienie zaczęto porównywać do kalifornijskiego Alcatraz.

Rawicz w okresie stalinowskim był jednym z najcięższych więzień, przez które przewinęło się ponad 19 tysięcy więźniów politycznych, zaś liczba udokumentowanych ofiar represji komunistycznych wyniosła 142 osoby. Na polecenie Bieruta w więzieniu miano unieszkodliwiać „wrogów ludu”. Przeprowadzono więc czystkę wśród strażników. Z pracy zwolniono nie tylko całą przedwojenną kadrę, ale również pierwszy zaciąg powojenny, który nie był dostatecznie „zaangażowany” w znęcanie się nad więźniami. Naczelnikiem zakładu szczególnie „zasłużonym” dla ludowładztwa był Kazimierz Szymonowicz, który osobiście bił więźniów. Projektował także karcery, gdzie torturowano osadzonych. Do eksterminacji ważniejszych więźniów politycznych wyznaczeni byli pracownicy działu specjalnego, m.in. Jerzy Cymbalista, Bronisław Łukasiewicz, Bronisław Komar, Tadeusz Kulik i Jerzy Prycel.

1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze