Widok mężczyzny z opuszczonymi spodniami do wzniosłych nie należy. Jeśli nieszczęśnik jest przywiązany do drzewa i po jego gołym ciele spacerują wielkie leśne mrówki to z dramatu robi się farsa.

Przybyli na miejsce zdarzenia stróże prawa, na widok sponiewieranych, wsiowych pijaczków, siłą powstrzymali się, by nie wybuchnąć śmiechem. Sytuacja była jednak poważna i niedoszłych gwałcicieli trzeba było potraktować z należytą surowością. Jeśli jesteście ciekawi jak zakończyła się historia, w której główną bohaterką była „postrzelona Lilka” – zapraszamy do lektury sierpniowego wydania „Detektywa”.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze