Otworzyły się drzwi i stanęła w nich kobieta. Na jej twarzy malowała się pełna ufność, gdy jej wyjaśnił, że dokonują przeglądu linii telefonicznej na całej ulicy i chciałby wejść do domu. Bez wahania wpuściła go do środka i pokazała stolik z telefonem w korytarzu. On krótko symulował czynności eksperta od telefonów, a gdy kobieta wyszła do kuchni, wyciągnął rewolwer, i kompletnie zaskoczonej rozkazał wejść do sypialni. Kobieta ostro protestuje. Próbuje go zniechęcić. Mówi, że w każdej chwili może wrócić z pracy mąż, który ma zwyczaj przyjeżdżać na lunch. Jednak ulega mu pod presją czarnego otworu rewolweru wycelowanego wprost w twarz.

W sypialni BTK od razu przystępuje do wiązania rąk. Idzie mu wyjątkowo nieporadnie. Kobieta wyczuwa jego zdenerwowanie i niepewność. W walce o życie uwalnia ręce i rzuca się na niego. Przeraża go jej siła i zdeterminowanie. Teraz on walczy o życie. Po chwili uzyskuje przewagę, silnym ciosem zwala kobietę z nóg, chwyta nylonową pończochę, owija ją wokół szyi ofiary i zaczyna dusić.

Wreszcie zwleka się z martwej, poprawia jej odzież, wyciąga z teczki aparat Polaroida i wykonuje szybko kilka fotografii. Nagle słyszy szczekanie sąsiedzkich psów, pobudzonych krzykiem kobiety i odgłosami walki wydostającymi się przez otwarte okna. Przypomina sobie o jej mężu już chyba w drodze do domu.W panice wrzuca swoje rzeczy do teczki, wyciąga kluczki samochodu z torebki ofiary, wybiega z domu i odjeżdża jej samochodem.

 

Nie może wiedzieć o tym, że na głównej ulicy prowadzącej do śródmieścia Wichity minął się z mężem zamordowanej, który rozpoznał samochód żony z obcym mężczyzną za kierownicą, jednak nie zdołał dopędzić go w dużym ruchu. W kilka dni później dowiedział się z gazet, że ofiara jakimś cudem przeżyła napad i zmarła w szpitalu dopiero w kilkanaście godzin po napadzie.

 

Druga natura

Minęło kolejnych pięć lat. BTK znajdował coraz bardziej skuteczne sposoby zmagania się z bestią. Na długie godziny znikał w piwnicy, gdzie odprawiał swoje perwersyjne misteria.

Bestia wymknęła się znów spod kontroli 19 stycznia 1991 roku. Wieczór gdy zły los skierował swą uwagę na Dolores Davis, był bardzo zimny i nie zachęcał do wychodzenia z domu. BTK bardzo chciał posiedzieć z żoną przy telewizorze, lecz znany mu już od dwudziestu lat, trudny do opanowania wewnętrzny demon, zmusił go do działania. Dobry mąż, ojciec i przykładny członek lokalnej społeczności wstał więc z kanapy i szybko wcielił się w drugą rolę swego życia. Mordowanie było przecież jeśli nie pierwszą, to już drugą jego naturą.

W ten zimny wieczór wiedział już doskonale, że musi spełnić plan, nad którym pracował już od wielu dni. Jak komandos przygotował się do akcji: włożył na siebie stare ubranie, dokonał szybkiego przeglądu worka z „zestawem mordercy”, po czym pieszo udał się na miejsce akcji.

To ten dom przy 61 North Hillside, starannie rozpracowany już od wielu tygodni. Nie ma wątpliwości: w środku jest kobieta, należy ją tylko wywabić z bezpiecznego wnętrza. Chwyta więc cegłę i ciska w okno piwnicy. Brzmi to jak wybuch pocisku. Kobieta myśli, że to samochód uderzył w ścianę domu, chce sprawdzić, otwiera frontowe drzwi, przy których czeka napastnik. Wpycha ją do środka, rzuca na łóżko sypialni, zaciska kajdanki na rękach.

Kobieta leży spokojnie, sparaliżowana strachem. BTK bez przeszkód realizuje swój plan. Uspokaja napadniętą w wielokrotnie sprawdzony sposób: jest poszukiwanym uciekinierem z więzienia, potrzebuje pieniędzy, żywności i samochodu, by uciekać dalej. Dla potwierdzenia przeszukuje lodówkę, wyjmuje kilka produktów, wychodzi na podwórko, otwiera i zamyka drzwi jej samochodu. Kobieta już ma nadzieję, że napastnik szykuje się do odjazdu, gdy on niespodziewanie powraca, zdejmuje kajdanki z jej rąk, wiąże kończyny linką,  szyję oplata pętlą zrobioną z rajstop, aż uzyskuje spodziewany efekt.

Kobieta nie daje już znaku życia, a wtedy przeszukuje dom i zbiera do torby kilka drobiazgów. Następnie wraca do sypialni i zrzuca zwłoki z łóżka na rozłożony na podłodze koc. Ciągnie zwłoki do tylnych drzwi, a następnie wrzuca je do samochodu zaparkowanego na podwórku. Już jedzie jakąś ulicą w poszukiwaniu miejsca, gdzie mógłby spokojnie zrzucić zwłoki, gdy nagle stwierdza, że w zamieszaniu zgubił gdzieś jeden z rewolwerów. Szybko decyduje się na powrót. Rewolwer leży pod oknem domu, chyba wypadł, gdy rzucał cegłą w okno. Teraz musi zakończyć akcję, najlepiej w taki sposób, by zaskoczyć policję. Znów jedzie ulicami uśpionego miasta, wyjeżdża poza ostatnie zabudowania i po pół godzinie jazdy wybiera ukryte miejsce pod jakimś mostem. Tam porzuca zwłoki ofiary.

Policja dotarła w to miejsce dopiero po trzynastu dniach. Po identyfikacji okazało się, że 62-letnia Dolores Davis zaledwie kilka miesięcy przed śmiercią przeszła na emeryturę po 25 latach pracy jako sekretarka w kompanii naftowej. Była dziesiątą z kolei i oficjalnie ostatnią ofiarą BTK.

Tadeusz Wójciak

Jesteś ciekaw jaki jest ciąg dalszy tej tajemniczej historii? Już jutro zaprezentujemy kolejną, czwartą część tekstu o BTK. Nie przegap!

 

 

< 1 2 3

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]