„Kiedy z Kaśką wracaliśmy szosą z L. do domu cały czas się kłóciliśmy. Przed lasem ona nie chciała iść dalej i położyła się w rowie. Próbowałem ją podnieść, wtedy uderzyła mnie ręką w twarz – relacjonował Zenon W. – Ja też ją uderzyłem, a później biłem wielokrotnie lewą ręką po głowie i brzuchu. Kaśka upadła i straciła przytomność. Sprawdziłem, że oddychała. Nie dałem rady jej nieść, więc ją zostawiłem i sam poszedłem do domu. Wróciłem po jakiejś 1,5 godzinie i zobaczyłem, że ona dalej była w tym samym miejscu. Sprawdziłem, że nie oddycha. Przestraszyłem się i przeciągnąłem ją w kierunku pobliskich krzaków. Ułamałem gałęzi i przykryłem ciało. Po wszystkim poszedłem do L. się upić. Gdy usłyszałem, że odkryto ciało, wiedziałem, że policja po mnie przyjdzie”.

Proces Zenona W. rozpoczął się w kwietniu następnego roku przed Sądem Okręgowym w S. Oskarżony na pierwszej rozprawie zmienił swoją wersję wydarzeń związanych z tragedią i przedstawiał je nieco inaczej niż podczas zeznań na policji i w prokuraturze.

Twierdził bowiem, że ciało znalazł kilkaset metrów od miejsca, w którym zostawił pobitą konkubinę. W sprawie wypowiedzieli się specjaliści. Biegłą patomorfolog, która badała zwłoki Katarzyny C., sąd wzywał dwukrotnie. Prosił bowiem o uzupełnienie opinii lekarskiej i uwzględnienie nie tylko wyników oględzin i badań, ale także zeznań świadków i oskarżonego. W swojej opinii biegła napisała, że u ofiary stwierdzono m.in. tępe urazy prawdopodobnie zadane pięścią w okolice lewej strony tułowia, co spowodowało złamanie 8 żeber, w tym 4 w dwóch miejscach.

– Takie złamania u młodej osoby skutkowałyby naruszeniem czynności ciała i rozstrojem zdrowia na okres powyżej 7 dni, zakładając, że nie towarzyszyły temu inne uszkodzenia narządów – stwierdziła. Lekarka przyznała, że złamania żeber takie jak u Katarzyny C. często skutkują obrażeniami wewnętrznymi i odmą płucną. Jednak zaznaczyła, że ze względu na zaawansowany rozkład zwłok, nie było możliwe ustalenie, do jakich obrażeń wewnętrznych doszło u kobiety. Nie można też stwierdzić, że zadane przez Zenona W. ciosy były bezpośrednią przyczyną śmierci Katarzyny C.

 

* * *

Prokurator domagał się dla oskarżonego kary dożywotniego pozbawienia wolności, na podstawie art. 148 par. 1 kk.

– Zenon W. został oskarżony o najpoważniejsze przestępstwo w polskim kodeksie karnym. W dodatku w warunkach multirecydywy, trzeba tu więc wziąć pod uwagę jego przeszłość kryminalną – mówił prokurator. Przedstawił szczegółowo okoliczności obciążające oskarżonego. Przypomniał, że ma on 175 cm wzrostu i waży ok. 100 kg.

– Ofiara była młodą kobietą, ważyła ok. 50 kg i sięgała mu do ramienia. Zenon W. zeznał, że alkohol spotęgował u niego agresję. Bił lewą ręką, którą ma silniejszą. Ciosy zadawał także wtedy, gdy kobieta leżała już na ziemi – wyliczał. – Urząd prokuratorski, biorąc pod uwagę okoliczności sprawy i interes społeczny, stoi na stanowisku, że nie można dać oskarżonemu możliwości powrotu do życia w społeczeństwie. Wnioskował o dożywotnie pozbawienie wolności dla niego. Niższy wymiar kary – uzasadniał prokurator – nie zagwarantuje osobom, które będą miały nieszczęście spotkać Zenona W. na swojej drodze, że nie skończy się to dla nich źle.

Obrońca oskarżonego wniósł o zmianę kwalifikacji prawnej czynu na art. 158 par. 1 kk w związku z art 64 par. 2 kk, czyli zastosowanie przepisów o pobiciu ze skutkiem śmiertelnym. I taką kwalifikację przyjął sąd, który skazał Zenona W. na karę 15 lat pozbawienia wolności.

Jako że przestępstwo popełnił on w warunkach recydywy, o warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie się mógł ubiegać po odbyciu trzech czwartych kary. Skazany w momencie ogłoszenia wyroku miał 56 lat. Na wolność wyjdzie zapewne około siedemdziesiątki. Czy dopisze jeszcze coś do swojej kartoteki kryminalnej – czas pokaże.

 

Bożena Gontarz

Wszystkie personalia oraz drobne szczegóły zostały zmienione.

< 1 2 3

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]