Dutroux przez 8 lat, od chwili aresztowania aż do częściowego przyznania się do winy, uparcie twierdził, że był ogniwem wielkiej „sieci” zajmującej się handlem kobietami i organizowaniem seksu z nieletnimi. Jednak pomimo wielokrotnych wezwań sędziów i jego obrońcy do podania bliższych informacji na temat jego rzekomych „popleczników” z kręgów polityki, uparcie milczał. Jego eks-żona Michelle Martin (w międzyczasie się rozwiedli) otrzymała wyrok 30 lat za spowodowanie głodowej śmierci dziewczynek Russo i Lejeune. W roku 2012 za dobre sprawowanie została warunkowo zwolniona, jednak z zakazem zbliżania się do rodzin ofiar. Prokuratura i niektórzy krewni ofiar byli tą decyzją oburzeni i złożyli wniosek o jej kasację, został on jednak odrzucony jako nieuzasadniony.

Martin została w ramach resocjalizacji umieszczona w klasztorze klarysek niedaleko miasta Namur.

Michel Lelièvre za współudział w przestępstwach, otrzymał wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Na Michelu Nihoul ciążył zarzut przynależności do zorganizowanej grupy przestępczej. Po aresztowaniu miał się przechwalać: – Moje ręce są tak długie jak Dunaj. Sędziowie przysięgli stosunkiem głosów 7 do 5, uznali go za winnego i skazali na 5 lat pozbawienia wolności. Jednak według prawa belgijskiego taka przewaga głosów jest niewystarczająca i podejrzany został w rezultacie uniewinniony. Ta decyzja sądu spotkała się z ostrą krytyką opinii publicznej.

W trakcie odsiadywania wyroku, Dutroux przez swojego adwokata złożył do Sądu Najwyższego wyjątkowo śmiały, żeby nie powiedzieć bezczelny, wniosek. Otóż zaproponował odbywanie swojej dalszej kary na wolności, przy pomocy tzw. „dozoru elektronicznego”. Wyjaśnijmy, że składa się on z nadajnika zainstalowanego na nodze lub przegubie ręki skazanego oraz urządzenia monitorującego. Za pomocą tego sprzętu kontroluje się wyznaczone przez sąd miejsce i godziny odbywania przez skazanego kary. Sąd w Brukseli decyzją z dnia 18 lutego 2013 roku oddalił ten wniosek uzasadniając ją tym, iż istnieje niebezpieczeństwo popełnienia przez skazanego kolejnych przestępstw. Również matka Dutroux wypowiedziała się publicznie przeciwko uwolnieniu syna.

 

Ekspertyza biegłych

 Ze względu na to, że prawie wszystkie ofiary Marca Dutroux były małoletnie, większość mediów w Belgii i na świecie przedstawiała go jako pedofila. Jednak powołany przez sąd zespół ekspertów, składający się z czterech psychiatrów i jednego psychologa, wydał jednogłośnie opinię, że nie jest on pedofilem, lecz skłonnym do przemocy, pozbawionym uczuć psychopatą, którym kieruje żądza zysku, „bycia ważnym” i panowania nad innymi.

Biegli określili oskarżonego wręcz jako „psychopatę doskonałego”.

W uzasadnieniu stwierdzili: „Jest inteligentny, skryty, pozbawiony skrupułów i posiada niezwykłą siłę manipulowania”.

Najbardziej wymownym efektem jego daru manipulacji był moment uwolnienia obu dziewcząt z piwnicy domu w Marcinelle. Kiedy sędzia Connerotte i towarzyszący mu policjanci w obecności sprawcy otworzyli drzwi lochu, dziewczęta przekonane, że to przyszedł pedofilski gang, aby je zabrać, podbiegły do Dutroux i zaczęły go obejmować i dziękować mu za uwolnienie. Biegli podkreślili przy tym, że jest on w pełni odpowiedzialny za swoje czyny. W odpowiedzi na to, Dutroux nazwał ich „kompletnymi zerami”.

 

Zmiany prawne

Przypadek Dutroux nie miał precedensu. Do tej pory w żadnym państwie na świecie za sprawą jednego przestępcy nie doszło do takiego chaosu w funkcjonowaniu organów wymiaru sprawiedliwości i do tak wielkiego oburzenia społecznego jak w Belgii. W następstwie tego, w 2001 roku dokonano kilku poprawek w belgijskiej konstytucji, w wyniku czego doszło do reorganizacji sił porządkowych: połączono policję (żandarmerię), wojsko oraz straż graniczną i utworzono z nich jedną formację o nazwie policja federalna (Police Fédérale).

Sprawa Dutroux spowodowała, że spora część społeczeństwa belgijskiego straciła zaufanie do instytucji państwowych. Uważano, że bogaci i będący przy władzy ludzie są kryci, podczas gdy państwo, wymiar sprawiedliwości i policja nie potrafią chronić zwykłych obywateli. W prasie zagranicznej pojawiły się głosy, że Belgia jest „krajem pedofili”. Za taką opinią przemawiałaby wypowiedź Patricka Debaets, funkcjonariusza policji, który brał udział w śledztwie przeciwko Dutroux: „Skoro tylko człowiek chce występować przeciwko pedofilii, natyka się na sieć protekcji i zaczynają się kłopoty. W Belgii większa część prasy ośmieszyła i pozbawiła wiarygodności ofiary i śledczych, aby samej uniknąć problemów”.

 

Po skazaniu Dutroux, w Belgii wszczęto zakrojoną na wielką skalę akcję przeciwko pedofilii i dziecięcej pornografii. Włączono w nią media, instytucje prawne, partie polityczne i organizacje społeczne. Jej rezultatem było zaostrzenie kar za molestowanie seksualne dzieci oraz za rozpowszechnianie dziecięcej pornografii.

Na domu Dutroux w Marcinelle koło Charleroi umieszczono tablicę z napisem: „Pamięci wszystkich ofiar pedofilii”.

Andrzej Poll

< 1 2 3 4

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]