Rozwiązanie zagadki kryminalnej:

Złodziej pojawiał się na osiedlu zaraz po tym, jak ludzie wychodzili do pracy. Wkładał w drzwi mieszkania karteczkę, aby wybadać, czy ktoś jest w środku. Wracał po kilku godzinach, najczęściej około 12-13, kiedy dorośli byli jeszcze w pracy, a dzieci w szkole. Jeśli karteczka dalej tkwiła w drzwiach, oznaczało to, że nikogo nie było w mieszkaniu. Wyciągał pęk kluczy i dopasowywał do zamka. Obrabiał kilka mieszkań, a po wszystkim wkładał klucze do puszki po białej farbie i zalewał je maślanką. Robił tak na wypadek kontroli przez stróżów prawa. Bywał wcześniej zatrzymywany „po robocie” i rewidowany, ale kiedy okazywało się, że w monterskiej torbie ma tylko pustą butelkę po maślance (wypitej na drugie śniadanie) i puszkę po farbie, puszczano go wolno. Nikt nie wpadł na pomysł, by go dokładniej zrewidować, skoro na pierwszy rzut oka nie stwierdzano niczego podejrzanego.

Zagadka inspirowana prawdziwą historią. Złodziej z maślanką skutecznie okradał mieszkania we Wrocławiu, na osiedlu w Opolu skończyła się jego dobra passa.

< 1 2

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]