Po włosku do kłębka

Sprawa tajemniczego golarza na przełomie lutego i marca 2016 roku trafiła na policję. O fryzjerze zrobiło się głośno nie tylko w Łodzi. Do tej pory hasło „Fryzjer” w kryminalnym kontekście nie miało żadnego związku z włosami – taki pseudonim nosił oskarżony w jednej z najgłośniejszych afer korupcyjnych w futbolu. Tym razem to prawdziwy fryzjer (choć nie z wykształcenia) zelektryzował opinię publiczną. Ludzie zadawali sobie pytanie: Kim jest? Dlaczego to robi?

     – Nie znając motywów danego postępowania, należy zakładać różne scenariusze. Być może mężczyzna to zwykły żartowniś, a może to człowiek z zaburzeniami psychicznymi, który pod wpływem określonych impulsów (np. agresywnej reakcji zaatakowanej kobiety) mógłby posunąć się znacznie dalej? W końcu mówiliśmy o człowieku, który w przestrzeni publicznej zbliża się do obcych osób z nożyczkami – mówił jeden ze śledczych związanych ze sprawą.

Jednym z rozważanych wariantów był motyw seksualny – konkretnie trichofilia, czyli fetyszyzm włosów. Seksuolodzy wyodrębnili taki rodzaj perwersji seksualnej, gdzie kluczowym czynnikiem pobudzającym są właśnie ludzkie włosy.

     Policja rozesłała rysopis poszukiwanego z prośbą o kontakt poszkodowanych, jak i wszystkich, którzy rozpoznają mężczyznę. „Wiek około 20-25 lat, wzrost około 170-175 cm, waga około 80-90 kg, jasne oczy, krótkie ciemne włosy. Mężczyzna ubrany był w ciemną bluzę z kapturem. Miał ze sobą plecak” – informował policyjny komunikat. Mundurowi upublicznili również film z kamer monitoringu zainstalowanego w tramwaju, na którym widać krok po kroku działanie fryzjera.

     Nagranie pokazuje, jak zakapturzony mężczyzna siada za jedną z kobiet i nerwowo rozgląda się wokoło. Gdy stojąca obok pasażerka razem z dziećmi opuszcza tramwaj, Dawid przystępuje do akcji. Sięga do plecaka po nożyczki, a następnie zbliża rękę do włosów pasażerki. Na filmie widać, jak robi coś za jej plecami. Tym razem nie wszystko idzie zgodnie z jego planem. Pasażerka czuje delikatne szarpnięcie i natychmiast zrywa się na równe nogi. Na nagraniu widać jak kobieta przez chwilę prowadzi dialog z mężczyzną. Następnie zajmuje miejsce obok innej pasażerki w tramwaju, której mówi, co się stało i pokazuje obcięte włosy. W tym czasie Dawid stoi już przy drzwiach z plecakiem w ręku. Wysiada na najbliższym przystanku.

     Film z monitoringu okazał się kluczowy dla ustalenia tożsamości podejrzanego golarza. Został on rozpoznany przez jednego z pracowników budowy, na której zatrudniony był Dawid. Robotnik podzielił się swoimi spostrzeżeniami z policją. Mundurowi szybko ustalili miejsce tymczasowego zamieszkania podejrzanego.

     Tramwajowy golarz nie stawiał oporu w trakcie zatrzymania. Od razu pokazał policjantom kosmetyczkę pełną swoich kudłatych trofeów. Widok, który u innych budził niesmak i zdziwienie – jego napawał nieopisaną dumą.

 

Rachunek za strzyżenie

Dawid W. przyznał się do ostrzyżenia w tramwajach dziewięciu kobiet. Śledczym udało się udowodnić i zgromadzić zeznania pokrzywdzonych opisujące jedynie trzy takie czyny. Dlatego też łódzka prokuratura postawiła fryzjerowi zarzuty naruszenie nietykalności cielesnej trzech kobiet.

     28-latek składając wyjaśnienia przed obliczem prokuratora, nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć swojego postępowania. Mówił, że zawsze pragnął zostać fryzjerem. Czuł słabość do pięknych kobiecych włosów i nie potrafił oprzeć się pokusie, gdy widział je w tramwaju. Gdy zobaczył urodziwe, wystające spod czapki włosy – po prostu pragnął zdobyć ich fragment dla siebie. Wyjaśniał, że po udanej „operacji” obcięcia kosmyków zazwyczaj czuł radość i spełnienie. Niekiedy jednak miał wyrzuty sumienia, że zrobił coś niewłaściwego. Wszystkie zdobyte w ten sposób kosmyki kolekcjonował w kosmetyczce, którą zawsze nosił przy sobie.

     Śledczy nie dopatrzyli się u mężczyzny choroby psychicznej ani zaburzeń na tle seksualnym. On sam zeznał, że nigdy nie leczył się psychiatrycznie. Utrzymywał, że jest w stałym związku z dziewczyną, której włosy – o ironio – mają rozdwajające się końcówki.

     – Nie wiem, dlaczego tak robiłem. Może to przez alkohol – po pracy lubiłem wypić. Pijany nie byłem, ale po piwie miałem w sobie więcej odwagi, żeby dotknąć tych włosów. Bo kiedyś tak bardzo chciałem zostać fryzjerem – wyjaśniał.

Bulwersujące zachowanie golarza odbiło się na psychice kilku zaatakowanych kobiet. Jedna z nich przekonywała, że doznała trwałego psychicznego urazu.

Do dziś nie mogę o tym zapomnieć. Naprawdę czasem boję się wychodzić z domu, przeżywam traumę wsiadając do autobusu lub tramwaju. Zawsze rozglądam się wokół, patrzę z niepokojem na każdego zakapturzonego faceta sięgającego po coś do kieszeni czy plecaka. Wszystko przez tego człowieka! – mówiła pokrzywdzona.

 Dawid W. nie słyszał tych zeznań odczytywanych przez sędziego. Odpowiadał przed sądem z wolnej stopy, a w dniu procesu nie pojawił się na ławie oskarżonych. Mimo jego nieobecności sędzia wyraził zgodę na przeprowadzenie rozprawy.

     Wyrok zapadł już tego samego dnia. Nikt nie miał wątpliwości co do winy golarza – wszak mężczyzna sam przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia i wyraził skruchę. Właśnie te okoliczności wpłynęły na względnie łagodny wymiar kary. We wrześniu 2016 roku Dawid W. został skazany na 2 tys. zł grzywny oraz 3 tys. zł zadośćuczynienia dla ofiar (po 1000 zł dla każdej z trzech kobiet). Sąd obciążył go również kosztami procesowymi.

     W sumie dziwaczne i niezrozumiałe zachowanie w tramwajach kosztowało niedoszłego fryzjera 5800 zł. Oby taki rachunek dał mu do myślenia, nim następnym razem w miejscu publicznym będzie chciał zafundować komuś strzyżenie.

Konrad Buraczewski

Personalia oraz niektóre drobne okoliczności zostały zmienione.

 

< 1 2

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze