Ciało pokawałkowałem na podłodze w pokoju i zaniosłem do ubikacji. Potem przystąpiłem do sprzątania. Rozpaliłem ogień pod kuchnią, nagrzałem wody. Trochę krwi przeciekło do pudła tapczanu, ale zmyłem ją ciepłą wodą. (…) Zacząłem palić zakrwawione szmaty. (…) Gdy na drugi dzień wróciłem z pracy, to zacząłem kopać dół w komórce, gdzie miałem króliki. Między dwiema klatkami na króliki stoi drabina. Wtedy był tam beton, ale skruszyłem go młotkiem. Wykopałem dół. Części zwłok zaniosłem tam dopiero na trzeci dzień…

W sierpniu 1972 roku Wanda poważnie niepokoiła się o siostrę, od której już od przeszło 3 lat nie miała wieści. Podejrzewała, że Zosia nie ma czasu odpisywać na jej listy, bo ma sporo na głowie: dorastającą, 15-letnią córkę z pierwszego małżeństwa i jeszcze małego synka z drugiego związku z Cześkiem, który przecież święty nie był. Raz wybitnie zalazł Wandzie za skórę. Wiadomo było, że nie wylewa za kołnierz, a po alkoholu jest agresywny i wywołuje awantury, jak na przykład tę w 1968 roku, kiedy rzucił w Zosię podpalonymi szmatami. Kiedy tylko Wanda dowiedziała się o tym, natychmiast przyjechała z mężem do siostry. Widać było, że w związku nie dzieje się dobrze. Próbowali ich pogodzić. Wydawało się nawet, że konflikty zostały zażegnane. Teraz na dwoje babka wróżyła, albo Czesiek dalej rozrabia, albo w domu jest sielanka… – Daj Boże – życzyła w duchu Wanda na myśl o drugiej możliwości. Jednak minęło już zbyt wiele czasu bez kontaktu z Zosią i postanowiła sprawdzić, co dzieje się u siostry…

Jak potoczyły się losy Zosi? Co po przybyciu do Żar zastała Wanda? Dowiedz się z tekstu Agnieszki Kozak „Bestia z Żar”.

Więcej interesujących i mrocznych historii z czasów PRL-u znajdziesz w najnowszym wydaniu kwartalnika „Detektyw Extra–Kryminalny świat PRL-u” nr 4/2018 w sprzedaży od 23 października 2018 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze