Opróżnione szafy, których zawartość znajdowała się na podłodze, porozrzucane części garderoby, wyrwany kabel telefonu, połamane kwiatki i ziemia z doniczek rozsypana na wypolerowanym parkiecie. Meble były odsunięte od ścian, a jaśniejsze miejsca na nich sugerowały brak obrazów. Największą „niespodzianką” była zawartość dwuosobowej sofy — w pojemniku na pościel znajdowały się skrępowane i zakneblowane zwłoki kobiety…

 

Policję powiadomiła pomoc domowa Haliny Z. Kobieta przychodziła kilka razy w tygodniu i pomagała emerytce w posprzątaniu mieszkania, przygotowaniu posiłków, zrobieniu zakupów czy prania.

Pani Halina, mimo starszego wieku, była kobietą sprawną, witalną i korzystającą z uroków jesieni życia. Tym bardziej, że była osobą świetnie sytuowaną, bezdzietną wdową po inżynierze, z którym znaczną część życia spędziła za granicą, jako „żona swojego męża” pracującego w przemyśle chemicznym.

 

Była ostrożna

Dobra sytuacja finansowa Haliny Z. wynikała zarówno ze zgromadzonego przez zmarłego małżonka majątku, jego świadczeń emerytalnych wypłacanych jej w dewizach, jak i zgromadzonej przez inżyniera kolekcji antyków, zdobiącej 60—metrowe mieszkanie. Sam lokal znajdował się tzw. bezpiecznej dzielnicy w jednym z miast aglomeracji śląskiej, wyposażony był w wideodomofon. Kobieta słynęła z ostrożności, nigdy nie wpuszczała obcych do domu. Po mieście jeździła taksówkami ze sprawdzonej korporacji i raczej nie przechwalała się swoim majątkiem, chociaż nie unikała noszenia kosztowności i drogich kamieni, jako codziennego elementu garderoby.

Sekcja zwłok denatki nie wykazała żadnych obrażeń wewnętrznych, jak i zewnętrznych, oprócz otarć wywołanych skrępowaniem nóg i rąk taśmą izolacyjną oraz zakneblowaniem ust. Bezpośrednią przyczyną śmierci Haliny Z. były trudności w oddychaniu i atak duszności wywołany alergenami zawartymi w kneblu (szmacie, którą zatkano jej usta). Z okoliczności zdarzenia można było wnioskować, że kobieta została: zakneblowana, związana i zamknięta w skrzyni na pościel, ażeby nie utrudniała rabunku i nie obserwowała sprawcy lub sprawców.

Czy złodzieje zdawali sobie sprawę z choroby emerytki oraz możliwych następstw zakneblowania? Najpewniej nie, jednak akceptowali możliwy skutek w postaci uduszenia, ataku serca bądź innych okoliczności, mogących spowodować śmierć ponad 70—letniej, kobiety zakneblowanej i zamkniętej w skrzyni z niewielką ilością dostępu powietrza.

Wyjaśnienie szczegółów zdarzenia i poszukiwanie sprawców kradzieży zakończonej śmiercią emerytki policjanci rozpoczęli od przesłuchania jej sąsiadów. W opinii najbliższych mieszkańców, Halina Z. była bardzo ostrożną osobą, niewpuszczającą obcych do domu, każdorazowo kontrolującą osobę dzwoniącą do jej mieszkania. Emerytka nie epatowała swoim bogactwem jednakże jej styl życia, ubiór, zatrudnianie pomocy domowej i mieszkanie zlokalizowane w drogiej dzielnicy — pozwalały bez zbędnego intelektualnego wysiłku na wysnucie wniosku o zamożności kobiety. Na pytania śledczych o możliwe odgłosy dochodzące z mieszkania emerytki, sąsiadujący z nią mieszkańcy kamienicy z rozbrajającą szczerością odpowiedzieli, że byli przyzwyczajeni do hałasów. Halina Z. bowiem często samodzielnie lub wspólnie z pomocą domową przemeblowywała mieszkanie, przesuwając niektóre z mebli. Dlatego na wszelkie odgłosy szurania, stukania czy przesuwania mebli nikt nie reagował.

Dzięki pomocy gospodyni domowej oraz katalogom sporządzonym w przeszłości przez małżonka emerytki, śledczym udało się ustalić część skradzionych antyków. Katalog ten nie został wyniesiony przez rabusiów – w przeciwieństwie do samych antyków i precjozów. Pomoc gospodyni domowej pozwoliła policji ustalić, jakie obrazy widoczne na zdjęciach w katalogu zostały zdjęte ze ścian oraz jakie elementy skatalogowanej biżuterii zniknęły z mieszkania.

 

Motyw finansowy

Hipoteza przyjęta przez ekipę dochodzeniową zakładała motyw czysto rabunkowy. Śledczy przyjęli, że rabunku dokonali minimum dwaj sprawcy. Jednej osobie bowiem związanie emerytki, przesunięcie mebli, zdjęcie obrazów, spakowanie pomniejszych precjozów – w mieszkaniu zlokalizowanym w kamienicy, w otoczeniu kilku sąsiadów — zajęłoby zbyt wiele czasu i mogło skończyć się niepowodzeniem.

Ustalenie przez patologów prawdopodobnego czasu śmierci Haliny Z. pozwoliło na przyjęcie założenia, że rabunku dokonano nocą. Ostatecznie potwierdziły to zeznania sąsiadów, którzy feralnej nocy słyszeli odgłosy przesuwanych mebli. Przepytanie informatorów z półświatka oraz już notowanych sprawców podobnych kradzieży, nie przyniosło rezultatu. Niewiele wniosła również kontrola kilku antykwariatów (położonych w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od miejsca przestępstwa) ani monitoring aukcji internetowych, za pomocą których sprawcy mogliby upłynnić zrabowane fanty.

Jeżeli chodzi o ślady zostawione przez sprawców na miejscu zdarzenia – nie było ich wiele, co mogło sugerować, że byli to zawodowcy. Poza tym musieli  działać w rękawiczkach, gdyż na miejscu zbrodni nie ujawniono odcisków palców innych niż Haliny Z. oraz pani pomagającej w prowadzeniu domu. Ujawniono jedynie ślady linii papilarnych jednej osoby na taśmie izolacyjnej, którą skrępowana była denatka i która także podtrzymywała knebel w jej ustach.

1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze